23 Rajd Dolnośląski w atmosferze skandalu!

Skandal. Tak w jednym słowie można określić sytuację zaistniałą na 23 Rajdzie Dolnośląskim. Szczerze pisząc sądzimy, że organizatorzy powinni ponieść wszystkie koszty przywrócenia do stanu poprzedniego BMW załogi Roszek/Jaros. Zachowanie porządkowych przypominało nam raczej błądzenie dziecka we mgle, niż profesjonalną obsługę dużej imprezy. Cytując: “ktoś powinien za to beknąć”. I nie powinni to być o tyle porządkowi, co organizator, który kompletnie nie przygotował ich na sytuacje, które w rajdach się zdarzają. Trzeba jednak dodać, że załogi jadące w rajdzie również są odpowiedzialne za bezpieczeństwo i wykonywanie procedury wypadkowej. W tej sytuacji to się nie odbyło. Brak odpowiedniego przeszkolenia aż bił po oczach i pozostaje tylko żałować, że zapewne tak, jak to w naszym pięknym kraju bywa… ewidentne zaniedbanie rozejdzie się po kościach. Przykre to jest, bo nie powinno zważywszy na fakt, że do tragedii brakło naprawdę niewiele. Podsumowując: w pełni zgadzamy się ze słowami pilota, które (delikatnie rzecz ujmując) choć niezwykle ostre, to i niezwykle trafne.

Akcja właściwa od 4:39:

2 komentarze

  • prezes pisze:

    W pełni zgadzam się z artykułem. Brałem udział w rajdzie i myślę że tylko przytomność kierowcy pozwoliła uniknąć dużej tragedji. Koszta naprawy Bemki powinni wspólnie ponieść organizatoży oraz załoga poprzedzającego pojazdu. Totalny brak działania procedur. Powinno to wypłynąć odgórnie od komisarzy sportowych (tylko marzę).

    Myślę, że powinien zostać wystosowany odpowiedni list do PZM z dużą ilością podpisów.
    Inne wyjście to skrzyknięcie braci rajdowej do zrzutki na odbudowanie rajdówki.

    Pozdrawiam

    pilot załogi #29

  • Marek z licencją W i IR pisze:

    Aby oceniać trzeba znać przebieg wcześniejszych zdarzeń. Tam jest dwa samochody – jeden stoi dziwnie (może tam ktoś potrzebował pomocy??), drugi stoi na środku drogi blokując przejazd (bezmózgowie kpl.). A safeciarze udzielali zapewne pomocy zakładając, że następni zdążą zatrzymać się. Minuta a nawet dwie teoretycznie powinny wystarczyć na wystawienie czujek przed zakręt. Lewy 4 krótki, 70, Czyli jakieś 30 – 50 m od zakrętu do zdarzenia. Miejsca teoretycznie dość do zatrzymania. Błąd kierowcy BMW polegał na wczesnym wejściu na pobocze (zero hamowania) w celu ominięcia pojazdu stojącego na środku drogi – SZKODA CZASU Upływają cenne sekundy więc “omijamy i jedziemy dalej”. Tak było np. podczas wypadku Kubicy w feralnym “Rondo di Andora”. Przejeżdżali obok bo po co będą zatrzymywać się i tracić czas. Gdyby zaraz po wyjściu z lewego kierowca BMW podjął hamowanie i trzymał się “czarnego” miałby szanse wyhamować przed tyłem stojącego na środku drogi, który notabene samochodem zabezpieczał teren akcji ratowniczej. Nie znam szczegółów ale czasem blokowanie drogi przed nadjeżdżającymi jest potrzebne gdy ratuje się czyjeś życie. A swoją drogą, co robią inni ? Zdjęcia. Hieny wyłapują ciekawe ujęcia a nie pomagają. Gość z fotoaparatem pobiegł przed BMW aby zdjęcia robić, a nie do tyłu aby ostrzec innych. A następne załogi zdążyły się zatrzymać? Dało radę? Reasumując uważam, że w rajdówkach powinno być obowiązkowe CB (albo coś innego) i w sytuacji awaryjnej powinien iść komunikat WYPADEK. Czy safeciarz miał jakąś łączność?

Dodaj komentarz