Arek Lindner zdobywa brązowy medal w FIM Bajas World Cup 2018

Zawodnik Łódzkiego Klubu Offroadowego wywalczył w miniony weekend puchar za trzecie miejsce w rajdzie HunGarian Baja. Tym samym Polak znalazł się w pierwszej trójce klasyfikacji generalnej FIM Bajas World Cup.

 Arkadiusz_Lindner_podium_Hungarian_baja_2018

W miniony weekend, 10-11 sierpnia w węgierskim mieście Veszprém odbyła się kolejna w tym sezonie runda rajdowego Pucharu Świata Cross Country. Dla kierowców quadów i motocykli były to ostatnie w tym sezonie zawody w cyklu FIM Bajas World Cup. Arkadiusz Lindner, po zdobyciu 5. miejsca w Baja Spain, miał realne szanse na podium w tabeli klasyfikacji generalnej, co też postawił sobie za cel. Plan swój zrealizował w stu procentach. Udowodnił przy tym po raz kolejny, że quad z napędem 4×4 jest najbardziej uniwersalnym pojazdem rajdowym.

Piątkowy, ponad 11-kilometrowy prolog odbył się przy bardzo suchej i upalnej pogodzie. Było to powodem dużej ilości kurzu na trasie. Mimo ograniczonej widoczności Lindner pokonał inauguracyjny odcinek specjalny z czasem dającym mu trzecią lokatę. Następnego dnia nastąpiło załamanie pogody, które przyniosło ulewne opady deszczu oraz silny wiatr. Trasa stała się bardzo śliska i przepełniona głębokimi kałużami.

 Hungarian_Baja_2018_Lindner_Arek_easyshots-compressor

Dla Arka i jego czteronapędowego quada Can-Am Renegade 1000R były to wymarzone warunki, na które po cichu liczył. Reprezentant zespołu Kingsquad Lindner Bros uwielbia rajdy, w których może rozwijać bardzo duże prędkości, a przy tym poskakać w błocie i wodzie. Niestety, z powodu awarii układu elektrycznego, nie mógł on oddać się tej przyjemności. By nie ryzykować poważniejszej awarii musiał on unikać kontaktu z wodą, co w przypadku tych zawodów nie było łatwe.

Już od początku pierwszego długiego oesu miałem jakieś przebicie w instalacji. Po wjechaniu nawet niewielką wodę traciłem moc i prędkość. Musiałem unikać wody jak ognia, a zbliżając się do kałuż zwalniałem do kilku km/h i omijałem je, by przypadkiem nie zamoczyć quada. Było mi bardzo szkoda, że nie mogłem wjechać na pełnym ogniu w tę wodę, ale ukończenie rajdu było dla mnie ważniejsze od zabawy. Cel osiągnąłem. Zdobyłem trzecie miejsce w rajdzie i w generalce, z czego ogromnie się cieszę. Byłbym być może nawet drugi, gdy nie 12-minutowa kara za drobne przewinienia. Ale chyba nie byłbym sobą, gdybym nie dostał jakiejś kary. Przekonałem się także, że moje tempo nie odbiega od czołowych, bardzo szybkich zawodników jak Arlando Martins, czy Dani Vila Vaques, z którymi ścigałem się w Pucharze Świata. Nasze czasy na oesach były podobne i to chyba daje mi największą satysfakcję – podsumowuje Arkadiusz Lindner.

 Lindner_Arek_Hungarian-baja_2018_S_easyshots-compressor

Kolejne zwody, w których będziemy mogli zobaczyć Arka Lindnera to rajd Baja Poland, który rozpocznie się już 30 sierpnia w Szczecinie. Stanowią one IX rundę Pucharu Świata FIA Cross Country. W rajdzie tym weźmie udział także Radosław Lindner, walczący o Puchar Polski w Rajdach Baja. Będą to pierwsze w tym sezonie zawody z udziałem obu reprezentantów zespołu Kingsquad Lindner Bros.

inf.pras.

Dodaj komentarz