Klaudia Podkalicka radzi: na to uważaj jesienią

Jesień to czas kiedy musimy zmienić przyzwyczajenia za kierownicą. Śliskie drogi, zła widoczność, krótszy dzień i letnie opony. To zestaw czynników, który często prowadzi do niebezpiecznych zdarzeń na drodze. Co zrobić, by dobrze się skończyły, a jeszcze lepiej – by w ogóle do nich nie doszło? O rady na jesienny sezon poprosiliśmy doświadczonego kierowcę wyścigowego i rajdowego, Klaudię Podkalicką.

 klaudia_podkalicka_1_2

Gorący asfalt, świetna przyczepność i widoczność nawet na kilka kilometrów. O tym możemy na kilka miesięcy zapomnieć. To moment przejściowy, jeden z najgorszych. Wielu kierowców nie potrafi lub nie chce się wyzbyć „letnich” nawyków. Jadą za szybko, nie zachowując bezpiecznego odstępu. Nieporównywalnie mniej przyczepna, niż jeszcze kilka tygodni temu, nawierzchnia potrafi boleśnie zweryfikować nadmierną pewność siebie i brak rozwagi.

1. Pora zmienić opony

W ciągu dnia wciąż są dość wysokie temperatury, w których letnie opony dobrze sobie radzą, ale nocą i nad ranem pojawiają się przymrozki. W Zakopanem na początku października spadł pierwszy śnieg. Pogoda jest zmienna, a my nie jesteśmy na nią przygotowani. Musimy obserwować nawierzchnię i prawidłowo ocenić, jak zmieniają się warunki na drodze.

Temperatury spadają poniżej 8 st. C. Asfalt często jest teraz mokry. Jeśli zaczyna się świecić, widzimy mieniące się w światłach „kryształki”, możemy mieć pewność, że jest bardzo ślisko. Musimy wziąć pod uwagę, że nie zatrzymamy samochodu tak szybko, jak na suchym asfalcie i wzmocnić koncentrację.

– Jeśli już teraz założymy zimówki, ryzykujemy że szybciej się zużyją. Z drugiej strony, nie powinniśmy czekać ze zmianą opon do pierwszych śniegów. W warsztacie będziemy czekać w długich kolejkach, o ile śnieg nie zaskoczy nas w drodze do wulkanizatora. W obecnych warunkach opony letnie użytkujemy na granicy ich zalecanej, optymalnej temperatury pracy. W wielu przypadkach nie zapewnią już należytej przyczepności. Lepiej dmuchać na zimne i szybciej założyć zimowe opony – radzi Klaudia Podkalicka.

2. Krótszy dzień – dobrze zaplanuj podróż

 klaudia_podkalicka_2_2

– Wcześnie zapada zmrok. Szybko pojawia się senność i dekoncentracja. Osoby, które słabo widzą, konieczne muszą zabierać w podróż okulary. Wielu kierowców uwielbia jazdę nocą. Jest mniejszy ruch, łatwiej pokonać trasę. Wszystko zależy od indywidualnych zdolności kierującego do utrzymywania przez długi czas wzmożonej koncentracji. Bardzo lubię jeździć nocą, bo wiem że szybciej dotrę w wyznaczone miejsce. Nocą trzeba pamiętać, że na drogach pojawia się sporo zwierzyny. Pamiętajmy też, by zatankować samochód. Noc to także minus w postaci mniejszej szansy na szybkie nadejście pomocy gdy zabraknie paliwa, zepsuje się samochód lub dojdzie do wypadku – podkreśla Klaudia Podkalicka. Pamiętajmy, że nocą – zwłaszcza w sobotnie wieczory – łatwiej spotkać na drodze kierowcę pod wpływem alkoholu.

3. Zadbaj o stan techniczny auta

Dobre ogumienie i sprawne hamulce to podstawa. Zwłaszcza na mokrej i śliskiej nawierzchni. Przed wyjazdem w jesienną trasę, koniecznie sprawdźmy stan techniczny naszego samochodu. – Szczególnie akumulatora, który w coraz niższych temperaturach jest narażony na rozładowanie. Możemy mieć problemy z odpalaniem silnika. Już teraz warto zaopatrzyć się w skrobaczkę, odmrażacz do szyb i zamków – wylicza Klaudia.

4. Jak jeździć we mgle?

– W takich warunkach absolutnie nie wolno nam używać świateł do jazdy dziennej. Nawet w lekkiej mgle lepiej korzystać ze świateł mijania. Nie oślepiajmy też innych użytkowników drogi – ostrzega Klaudia Podkalicka. Wielu kierowców włącza światła przeciwmgielne, nawet podczas lekkiej mgły. – Jeśli nie jest gęsta, powinniśmy z nich zrezygnować, bo świecimy prosto w oczy nadjeżdżających z przeciwka kierowców. Stwarzamy niebezpieczeństwo, sami niewiele więcej widząc. Gdy mgła stanie się gęsta, od razu włączajmy światła przeciwmgielne. Trzeba wyczuć ten moment. Jeśli zrobimy to za szybko, będziemy oślepiać innych kierowców.

5. Jak jeździć w deszczu?

 klaudia_podkalicka_3_1

– Znam kilka prostych, domowych sposobów na parowanie szyb. Takimi metodami często posługują się kierowcy rajdowi i wyścigowi – zachęca Klaudia.

Podstawa to sprawne wycieraczki. Ich pióra powinniśmy wymieniać co pół roku. Zwłaszcza po eksploatacji w sezonie letnim często rozmazują wodę na szybie. Zimą muszą być w pełni sprawne, by radzić sobie z deszczem i śniegiem. Jeśli na szybie jest szron, nie uruchamiajmy od razu wycieraczek, bo to je zniszczy. Zaczekajmy, aż się roztopi.

A jak radzić sobie z kondensacją pary? – Nienajgorszym sposobem są specjalne płyny, które można kupić na stacjach paliw. Najprostszym jest… pianka do golenia, którą spryskujemy wewnętrzną powierzchnię przedniej szyby. Po takim zabiegu mamy absolutną pewność, że nie będzie parować. Stosuję ją we wszystkich swoich rajdówkach. To naprawdę najskuteczniejsza i z pewnością najtańsza metoda – mówi Klaudia Podkalicka – w Maluchu wystarczyło przetrzeć szybę irchą. We współczesnych samochodach często nie jesteśmy w stanie z miejsca kierowcy do niej dosięgnąć.

– Zachowajmy dystans, nie siedźmy nikomu „na ogonie”. W nowych samochodach są systemy, które pomagają nam w utrzymaniu odpowiedniej odległości od poprzedzającego pojazdu. Przy dobrej pogodzie i prędkości 100 km/h, wystarczy 100 m. W deszczu dystans powinien być zdecydowanie większy – przekonuje Klaudia.

6. Pokonywanie zakrętów

Prawidłowa technika jest uzależniona od rodzaju napędu. Na przednią, tylną lub obie osie. Według zasad „starej szkoły”, absolutnie nie powinniśmy hamować w zakręcie. Dziś nie jest to niebezpieczne. – Powinniśmy w nim hamować do momentu w którym upewnimy się, że jest bezpiecznie i samochód zdecydowanie zwolnił. Wielu kierowców, mając przed sobą czarną drogę i dojeżdżając do zakrętu, na którym np. leży śnieg, popełnia błąd i rozpaczliwie z całych sił hamuje tuż przed wejściem w zakręt. To bardzo niebezpieczne. Możemy zostać najechani przez znajdujące się za nami samochody – tłumaczy Klaudia Podkalicka.

Lepiej wyczuć moment i zawczasu dostosować prędkość, by uniknąć poślizgu w zakręcie. W przeciwnym razie nasz samochód – zależnie od rodzaju zastosowanego w nim napędu – stanie się nad- lub podsterowny.

7. Trening czyni mistrza

 Warszawskie Safari 2016

Zarówno kierowca wyścigowy, jak i rajdowy, połowę życia poświęca treningom. Cały czas się doskonali. – Ci, którzy uważają, że są świetnymi kierowcami i wszystko już wiedzą, powinni mieć świadomość, że gdyby tak było – każdy mógłby zostać Robertem Kubicą. Nikt nie jest doskonały, a pokonane kilometry i doświadczenie nie uchronią nas od błędów – mówi Klaudia Podkalicka.

 

Niczego nie nauczymy się bez ćwiczeń, a każdy sam powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo. Przynajmniej raz do roku warto skorzystać z usług ośrodka doskonalenia techniki jazdy, zobaczyć jak samochód zachowuje się przy różnych prędkościach, a gdy wpadnie w poślizg – sprawdzić co można zrobić i jak temu zapobiec. – Najważniejsze, by po raz pierwszy ten poślizg nie odbył się na ulicy. Gdy do niego dojdzie w rzeczywistych warunkach, nie będzie to szok, ale któryś już raz. Wielokrotnie przećwiczony. Dzięki doskonaleniu się i korzystaniu z pomocy instruktorów, będziemy pewniej się czuć w samochodzie – radzi Klaudia Podkalicka.

Samodzielnie też można próbować. Trzeba tyko znaleźć odpowiednie miejsce, np. nieuczęszczany plac czy drogę, na których nie spotkamy innych pojazdów. Najlepsze do tego celu są jednak wszelkiego rodzaju autodromy, dysponujące kadrą instruktorską.

– Nawet jazda gokartem powoduje, że się doskonalimy. Uczymy się szybkiej reakcji na poślizg, coraz pewniej jeździmy. Zdobyte raz umiejętności, cały czas trzeba pielęgnować – podkreśla Klaudia.

inf.pras.