Kręta droga do przyczepności

Nowy standard regenerowanych opon sportowych.

Wydawałoby się, że stworzenie dobrej opony do sportu to nic trudnego. Wystarczy sztab inżynierów, laboratorium, fabryka, tor testowy, kilka samochodów i paru światowej klasy kierowców. Nic bardziej mylnego i jak się okazuje, poza  podejściem typowo korporacyjnym, są jeszcze ludzie, którzy tego wszystkiego nie mają, a i tak projektują, produkują, testują… A na końcu okazuje się, że produkt końcowy może być konkurencyjny do tego, co wyprodukowała wielka firma z ogromnym kapitałem. To trochę jak hołubiony przez prowadzących Top Gear „british engenieering”, czyli kilku facetów, którzy spotykają się w garażu i po paru stuknięciach młotkiem wyłania im się charakterny cud techniki. Różnica jest taka, że w tym artykule napiszemy o „polish engenieering” w wykonaniu nowej marki bieżnikowanych opon sportowych – EXTREME Performance Tyres  i o kilku facetach, wśród których jeden zrobił prawie wszystko, a reszta tylko trochę mu pomogła. Będzie to wstęp do całego cyklu, mającego na celu przybliżenie kierowcom istotnych kwestii związanych ze sportowymi oponami bieżnikowanymi. Przedstawimy historię powstania tej marki oraz idee towarzyszące jej twórcom, a w kolejnych częściach podzielimy się doświadczeniami związanymi ze stosowaniem tego typu opon, omówimy zagadnienia techniczne oraz przedstawimy testy i porównania.

DSC_1351

Opony bieżnikowane od zawsze budziły wiele kontrowersji. Dawniej zupełnie odrzucane, jako nienadające się nawet do „malucha”, trochę później zaakceptowane jako ostateczność, a niedawno oceniane jako „lepsze niż stare używki”. Tylko czy słusznie ? Tak samo słusznie, jak dawne amerykańskie twierdzenie, że japońskie samochody do niczego się nie nadają. Co się stało później, wszyscy wiemy.

Niewiele osób ma pojęcie, jak wygląda proces produkcyjny opon regenerowanych, a jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że większość tego procesu jest tożsama z produkcją nowych opon. Więc jakie to różnice ? Zasadniczo jest tylko jedna. Jako baza do produkcji opony bieżnikowanej stosowana jest używana opona, z której zdzierany jest stary bieżnik. Od tego momentu wszystko wygląda tak samo. Krótko mówiąc na karkas nakłada się nową mieszankę, po czym całość wkłada do prasy, w której pod wpływem wysokiego ciśnienia i temperatury, dochodzi do procesu wulkanizacji, a matryca odciska na mieszance nowy wzór bieżnika. Potem pozostaje już tylko kontrola jakości i usunięcie z opony „włosków”, które są pozostałością po kanałach odpowietrzających matrycy, a nie świadectwem, że opona jest nowa, czy jakiegoś rodzaju tajemniczym zabezpieczeniem, jak od lat uważa wielu kierowców.

Co z trwałością, co z bezpieczeństwem ? To najczęstsze i najważniejsze pytania, kiedy pojawia się temat tak zwanych „bieżników”. Poprawnie wykonana opona regenerowana w której zastosowano odpowiednie mieszanki i zachowano wszystkie procedury produkcyjne ma taką samą trwałość jak nowa opona. Również pod względem bezpieczeństwa opona bieżnikowana nie ustępuje pola tej nowej. To czy opona jest fabrycznie nowa, czy zregenerowana, nie ma takiego znaczenia w kwestii walorów użytkowych i bezpieczeństwa, jak to, kto i w jaki sposób ją wyprodukował. Należy tu podkreślić, że opony bieżnikowane to nie przysłowiowy „jeden pies” i tak jak w przypadku nowych opon, na rynku są produkty wyższej i niższej klasy. Są firmy, które niestety produkują je w warunkach garażowych i są też takie, które posiadają nowoczesne linie technologiczne. Jedni użyją najtańszych mieszanek, dopełnionych tym co było akurat pod ręką, a inni zamówią droższe, wysokiej jakości  mieszanki u dostawcy posiadającego laboratorium specjalizujące się w tej dziedzinie chemii. Tak można wymieniać bez końca…

Ale teraz na poważnie… Tomasz Lichowski odpowiedzialny za opony Extreme to osoba z ponad 10-cioletnim doświadczeniem w produkcji opon regenerowanych. Współpracuje z takimi markami jak angielski Maxsport, czy niemiecki King Meiler.  Jest także z zamiłowania kierowcą rajdowym i driftingowym, stąd nietrudno domyślić się, że główną cechą jakiej poszukuje dla swoich opon, jest „grip”. Pomysł na opony Extreme i jej pierwszy model VR1 wziął się ze sporego zapotrzebowania na  konkurencyjną jakościowo i cenowo oponę sportową typu semi slick z homologacją drogową. Odkąd ceny semi slicków poszybowały znacząco w górę, powstała spora luka pomiędzy przypadkowymi „nalewkami” do sportu, a markowymi produktami.

Wszystko zaczęło się od pomysłu na bieżnik i jego pierwszych szkiców na kartce papieru. Z relacji Tomka trochę przypominało to Aleca Issigonisa (twórcę pierwszego Mini), który naszkicował pomysł samochodu na serwetce w kawiarni. Następnie pomysł z kartki został przełożony na profesjonalny projekt i wysłany do firmy zajmującej się produkcją matryc do opon. Wzór VR1 jest wzorem stosunkowo prostym, bez zbędnych „designerskich” akcentów, ale jednocześnie spełniającym wszystkie założenia mu stawiane. Jak sam mówi:  „… Projektując tą oponę kierowałem się głównie jak najszerszym jej zastosowaniem sportowym, a wzór bieżnika  w odpowiednio zastosowanej mieszance sprawdza się na suchych i mokrych nawierzchniach w drifcie, rajdach asfaltowych i na co dzień.” Przez ostatnie lata przy współpracy z różnymi dostawcami mieszanek odbywało się wiele testów, dzięki którym udało się wybrać i zastosować w produkcji tylko te, które spełniają  wysokie kryteria postawione zarówno przez Tomka Lichowskiego, jak i kierowców testowych, w tym między innymi  zawodników z wyścigów górskich (Robert Pawlak, Monika Zawodny, Paweł Rajewicz), rajdów (Michał Streer) i driftu (Bartosz Stolarski, Paweł Trela, Janek  Strażyński). Ponieważ jednym z założeń było efektywne zastosowanie wzoru VR1 w różnych warunkach (takie samo rozwiązanie stosuje się obecnie w rajdach serii WRC), celem testów było takie dobranie poszczególnych mieszanek, aby uzyskać możliwe najlepsze rezultaty bez dodatkowej potrzeby docinania na deszcz: „… Chcemy odejść od nacinania bieżnika, ponieważ powoduje to fizyczną zmianę konstrukcji i parametrów opony, a tym samym utratę homologacji drogowej, która wymagana jest przez regulaminy większości imprez sportowych.” Kluczowe znaczenie oprócz mieszanki to tzw. karkas, czyli baza jaką jest zużyta opona. Nie są to jednak przypadkowe opony w pożądanym rozmiarze, a dość starannie wyselekcjonowane modele opon, o wysokiej sztywności konstrukcji zapewniającej stabilność opony pod obciążeniem. Dodatkowo czego nie można spotkać w konkurencyjnych oponach bieżnikowanych, to autorska i dość mocno strzeżona technika wzmacniania boków, co daje twardość boków porównywalną nawet do profesjonalnych opon rajdowych i wyścigowych. „…Ponieważ bardzo zależy nam na ciągłym rozwoju oraz na najwyższym standardzie produkcji, opony wykonywane są przez niemiecką fabrykę Reifen Hinghaus Gmbh, która nie tylko ma 60 lat doświadczenia w regeneracji opon, ale także posiada najnowocześniejszą linię produkcyjną w Europie i trudne do zdobycia certyfikaty TUV. Produkcja opon bieżnikowanych w Niemczech może niektórych dziwić, ale prawdą jest, że w tej fabryce powstaje dziennie około dwóch tysięcy opon, a słynna niemiecka dokładność i sumienność ma przy tym procesie kluczowe znaczenie.” Powyższe potwierdza fakt, że do stworzenia dobrej opony sportowej nie wystarczy tylko rasowy wygląd, a tak niestety bardzo często się dzieje. Czytając ten artykuł, pewnie zastanawialiście się, czy poświęcanie uwagi tym wszystkim szczegółom robi zauważalną różnicę. Otóż tak i jest konieczne, jeśli chcesz posiadać produkt o wysokich osiągach, ponieważ 5% progresu na każdym etapie projektowania, produkcji i testów, może dać 100% różnicy. Tomek wspomina sytuacje, jak kiedyś w trakcie testów gładkich slicków na Torze Kielce, jeden z kierowców trenujący również tego dnia na torze usłyszał, że różnica pomiędzy dwoma wersjami testowanej opony to 2 sekundy na okrążeniu. Owy pan skomentował: „Dwie sekundy ? To prawie nic.” Tomek z lekkim zdziwieniem zapytał: „a jaki miałeś dzisiaj czas ?”, pan na to: „no słabo, gdzieś trzymam się sekundę za Wami”. Tomek tylko się uśmiechnął i powiedział: „to dlaczego mówisz, że dwie sekundy na okrążeniu to mało ?”… Może to i żaden morał, ale pomyślcie o tym tak: jeśli na każdym zakręcie i hamowaniu urwiecie 0,1 sekundy, to na mecie 5-cio kilometrowego OS-u jaka będzie różnica ?

022 4 Memoriał Kuliga i Bublewicza dla Amatorów

Jeśli jesteście ciekawi szczegółów związanych z jazdą na oponach bieżnikowanych, to zapraszamy do czytania kolejnych części tego cyklu. W następnym numerze przedstawimy test porównawczy opony Extreme VR1 do innych, uznanych i popularnych semi slicków. Sprawdzimy, czy faktycznie taka opona jest konkurencyjna, a może nawet lepsza i szybsza od nowej.

9 nr RALLY and RACE

Dodaj komentarz