Na pierwszej linii

Są obecni na każdym wydarzeniu motorsportowym, to dzięki nim mamy możliwość podejrzeć co działo się na trasie, kto startował, jakie były warunki, kto ma nowe auto, a kto wróci do domu z długą listą napraw. Tworzą „tylko” reportaż, ale za kilka lat będą to bezcenne pamiątki do których będziemy wracać. To fotografowie, są na trasie od zawsze, odkąd narodził się sport samochodowy, a z powszechną „digitalizacją” są licznie obecni zarówno na imprezach typu KJS czy rallysprint po Mistrzostwa Świata. Zawód fotografa jak każdy ma plusy i minusy. Jedni podchodzą do tego profesjonalnie inni traktują to jako pasję na kilka weekendów. Ale ten zawód ma jedną znaczącą cechę, robisz to co kochasz. To motywuje ludzi, aby stać przy trasie niezależnie od warunków i próbować wycisnąć ciekawe ujęcia z tego co zastali. Polskie realia są specyficzne, ale do tego doprowadził „rynek”.

Fotografowie stoją na pierwszej linii, blisko akcji. Wiadomo, aby mieć jak najlepsze ujęcia. Ale nie są to ludzie bez strachu o skłonnościach samobójczych. Miejsca są dobierane tak, aby ryzyko nie było zbyt duże i była droga ucieczki. Nigdy nie staje się przed barierą lub przeszkodą, aby nie zostać dociśniętym. Nie siada się, ani nie kładzie. Są złote zasady. Początkujący próbują ryzykować, ale to ma krótkie nogi. Upomnienie leci zarówno od obsługi imprezy jak i samych fotografów. Bo tutaj odpowiedzialność jest niestety zbiorowa, za „wtopę” jednej osoby cierpią później wszyscy, bo pojawiają się coraz większe zakazy.

Z dzisiejszej perspektywy początki fotografii były trudne i nie wielu pewnie je pamięta. Czasy kliszy odeszły do lamusa, ale wiele osób twierdzi, że ten co nie robił zdjęć na kliszy, nie miał okazji spróbować prawdziwego fotografowania i nie będzie szanował „klatki”.  Dzisiaj efekt możemy zobaczyć odrazu po podniesieniu się migawki. I już wiemy czy mamy dobre zdjęcie czy nie i jak skorygować ustawienia do kolejnego ujęcia. Ale zanim aparaty cyfrowe były powszechne, panowały czasy negatywów. Te efekty poszczególnych ujęć można było zobaczyć dopiero następnego dnia po wywołaniu zdjęcia. Trzeba było wykazać się intuicją i doświadczeniem, aby ustawić aparat „w ciemno”. I tak robić zdjęcia, aby nie zabrakło klatki, 36 zdjęć i trzeba zwinąć i zmienić film na nowy, a auta jadą. Koszta też nieporównywalnie większe, aby te filmy zakupić i wywołać. Kiedyś efektem wow był film kolorowy. Dzisiaj sytuacja nie do pomyślenia. Zanim załoga dojedzie do mety odcinka już ma pierwsze zdjęcia na FB wrzucone przez fotografów i kibiców.

Cyfryzacja poszła o krok dalej dzięki modułom WiFi. Teraz można działać z pominięciem komputera przesyłając zdjęcie z lustrzanki na telefon i tam można dokonać edycji, a później wysyłka do klienta lub do publikacji. Technika cały czas idzie do przodu, więc i tutaj wyścig zbrojeń, cichy, ale jednak trwa.

Maciej Niechwiadowicz

1. Jak pierwszy raz znalazłeś się w roli fotografa podczas imprez sportowych ?
Moja przygoda z fotografią zaczęła się na rajdach samochodowych. Swoją pierwszą „oglądarę” zaliczyłem z „małpką”, a na kolejny rajd miałem już bardziej pro cyfrowego kompakta z manualnym zoomem… W roli świadomego fotografa byłem na rajdzie chyba w połowie sezonu 2007. Chodź patrząc na to po tylu latach to nie miało to za dużo wspólnego ze świadomym fotografowaniem 😉 Ale wtedy wiedziałem już czego chcę i starałem się to osiągnąć.

2. Na jakich imprezach motorsportowych bywałeś w roli fotografa?
Od 2007 roku fotografowałem już WRC, ERC, RSMP, rallycross, wyścigi górskie w Polsce i Europie, trafiły się też wyścigi płaskie, czy sezon w RMPST i kilka rund pucharu świata… uff było tego trochę 🙂

3. Czy fotograf powinien spróbować chociaż raz swoich sił w imprezie samochodowej, aby zobaczyć jak to jest z drugiej strony?
Jasne że tak! Głownie ze względu na to żeby wyrobić sobie trochę wyobraźni i zrozumieć zachowanie samochodu na oesie. Ale starty, czy to jako pilot czy kierowca potrafią bardzo dużo wnieść do życia fotografa rajdowego.

4. Czy polskie imprezy są przyjazne dla fotografów ?
Są bardziej i mniej przyjaźni ludzie. To pewne. Ale nie można powiedzieć czegoś złego na temat całej imprezy czy cyklu biorąc pod uwagę garstkę ludzi których spotykamy na naszej drodze podczas zawodów. Po zawodach często połowa ma dobre odczucia a połowa słabe. Prawda jest taka, że nie mamy najgorzej, ale też nie najlepiej. W tym roku poza kilkoma wyjątkami nie miałem najmniejszych problemów przy pracy. Trzeba patrzeć na to wszystko pozytywnie, nie nastawiać się źle od początku etapu akredytacji 🙂 Po moich kilku latach złego nastawiania, mogę polecić każdemu uśmiech na twarz i robienie swojego, dużo problemów znika 😉

5. Jak wypadamy na tle imprez zagranicznych pod kątem współpracy z fotografami?
Jeżeli patrzymy na relacje fotograf – zawodnik, to jest bardzo dobrze. Przynajmniej mi udaje się pracować z mega pozytywnymi ludźmi. Oczywiście są od tego wyjątki, lub brak świadomości wśród zawodników na czym to polega i że jest to nasza praca, ale ogólnie nie mogę narzekać 🙂 Na tle zagranicznych zawodników na pewno nie mamy się czego wstydzić.
Patrząc na relacje organizator – fotograf to dużo rzeczy wymaga poprawy, ale też dużo rzeczy mamy na plus. To jest na pewno dłuższy temat ale na tle imprez zza naszych granic nie wypadam najgorzej.

6. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie?
Na to pytanie chyba najdłużej mi zeszło… Nie mam jednego ulubionego eventu. Jest tego naprawdę sporo, a każde z miejsc ma swój urok. Rajd Sardynii, Rajd Walii, Rajd Polski, Italian Baja, Rajd Argentyny czy Meksyku… Nie da się po prostu wybrać jednego…

7. Czy udało się Tobie zrobić już „zdjęcie życia” czy jest jeszcze ono przed Tobą?
Nie zrobiłem i mam nadzieję że jeszcze długo nie zrobię… Jak już dojdę do tego momentu, to znaczy że trzeba kończyć z fotami… 🙂

8. Kiedy zaczyna się i kiedy kończy się dla Ciebie praca nad wydarzeniem podczas którego planujesz robić zdjęcia?
Większość się może zdziwi, ale na dzień przed rajdem zaczynam i najpóźniej na dzień po kończę prace. Dzień przed lub nieraz nawet w tym samym dniu co startuje rajd, objeżdżam odcinki, odbieram papiery i zaczynamy zabawę 🙂 Planuje wszystko z dnia na dzień, nie tracę czasu przed rajdem na planowanie i wróżenie z fusów, ponieważ w ciągu jednego dnia cały plan może się sypnąć. Zostawiam to na „ ostatnią chwile” żeby mieć pewność że wszystko będzie tak, jak ma być. Po mecie rajdu klienci dostają zdjęcia i o ile zostanie trochę siły na galerię na FB, to robię ją od razu albo na drugi dzień.

9. Czy dzisiaj ceni się w mediach pracę fotografa czy jest to już praca skazana na komercyjne zlecenia?
Jeżeli chodzi o naszą działkę, czyli rajdy. To jest to praca wyłącznie komercyjna. Co nie zmienia faktu że gdyby nie ta komercja, mało które medium miałoby zdjęcia, ponieważ czasy gdzie wysyłało się swojego fotografa na rajd, chyba dawno, przed moim pierwszym rajdem, się skończyły.

10. Czy w dobie wszechstronnych komórek, tanich aparatów i powszechnego dostępu do internetu rola profesjonalnego fotografa nie rozmydla się?
Myślę że nie, a po sobie widzę, że większość ludzi którzy chcą kupić zdjęcia, mają dosyć „komórkowych jakości” obrazków. Przez to trafiają do nas, bo liczy się dla nich jakość zdjęć, które można wykorzystać nie tylko w komunikatach w social mediach ale też dalej. W dalszym ciągu dobre zdjęcia z normalnej jazdy a zdjęcia z komórki z dzwona będzie miało mniejszy „zasięg” ale tak było zawsze. Oczywiście nie mogę tutaj mówić o ogóle, ale o moich odczuciach i obserwacjach.

Niezmiennie w całym tym fachu najbardziej liczy się człowiek. Nic nam po super sprzęcie, jak nie będziemy „czuć” fotografii. Ale też nie ma się co oszukiwać, że bez drogiego sprzętu zrobimy super zdjęcie. Nie bez powodu jest drogi. Komfort pracy jest znacznie lepszy, lepiej sobie poradzi w trudnych warunkach, wytrzyma deszcz i mróz. Ale sam się nie ustawi, więc trzeba tan sprzęt umieć wykorzystać. O jakości zdjęcia w kolejności decyduje: fotograf, obiektyw, aparat. A z powodu powszechnego dostępu do programów graficznych należałoby napisać: fotograf, program, obiektyw, aparat. Programy często nadużywane co widać po skrajnych kolorystycznie czy tonalnie zdjęciach wrzucanych do internetu.

Dzisiaj kiedy fotografia prasowa opiera się o prywatne osoby i prywatne agencje każdy musi sam uzbroić się w sprzęt. To powoduje, że na plecach dźwiga się dorobek życia. To nie małpka lub tania lustrzanka, którą można wrzucić do plecaka między puszki piwa i lecieć na odcinek. Tutaj jest masa delikatnego sprzętu na który trzeba uważać. Trzeba się pilnować, aby go nie stracić i nie zniszczyć. Zapasowe aparaty i obiektywy to podstawa i koszta znowu rosną. Ludzi można podzielić na amatorów i profesjonalistów chociaż granica jest płynna. Ale muszą oni tak samo wystać się dla swojego zdjęcia w często trudnych warunkach. Śnieg, deszcz, błoto, upał. Rajdy i wyścigi są w sztywnych terminach i niezależnie od pogody trzeba iść i działać.

Michał Kondrowski

1. Jak pierwszy raz znalazłeś się w roli fotografa podczas imprez sportowych ?
– Wyjazd z Tatą na Barbórkę i później Rallycross do Słomczyna. Szybko pojawiła się potrzeba zachowania pamiątki z takiego wydarzenia bo okazji do samodzielnego wypadu jeszcze nie miałem.

2. Na jakich imprezach motorsportowych bywałeś w roli fotografa?
– Początki to KJS, później Rajdy Mistrzostw Polski i Mistrzostw Europy, Rallycross nieprzerwanie od 2001 roku – Mistrzostwa Polski, Europy i początki Mistrzostw Świata.

3. Czy fotograf powinien spróbować chociaż raz swoich sił w imprezie samochodowej, aby zobaczyć jak to jest z drugiej strony?
– Chyba nie jest to konieczne, ale takie doświadczenie na pewno się przyda. Ciężko się oprzeć poszukiwaniu zdjęć z własnych przejazdów po internecie.

4. Czy polskie imprezy są przyjazne dla fotografów ?
– Amatorki bardzo, a później im wyższa ranga tym trudniej. Mam wrażenie że przez wzrost liczby fotografów, zmalała też wyjątkowość tej funkcji i spadł komfort pracy.

5. Jak wypadamy na tle imprez zagranicznych pod kątem współpracy z fotografami?
– Trudniej jest zdobyć akredytację na imprezy zagraniczne, organizatorzy mają ogrom wniosków. Ale mam wrażenie, że europejskie imprezy są krok do przodu. Możliwe że to kwestia budżetów na dane wydarzenie.

6. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie?
– To mekka miłośników Rallycrossu czyli Holjes w Szwecji. Niezależnie czy były to Mistrzostwa Europy czy teraz Mistrzostwa Świata. To obiekt i wydarzenie jedyne w swoim rodzaju.

7. Czy udało się Tobie zrobić już „zdjęcie życia”, czy jest jeszcze ono przed Tobą?
– Liczę na to, że jeszcze nie.

8. Kiedy zaczyna się i kiedy kończy się dla Ciebie praca nad wydarzeniem, podczas którego planujesz robić zdjęcia?
– Jeśli są treningi i testy to kilka dni przed właściwym wydarzeniem. Współpracując z organizatorem często już nawet kilka tygodni wcześniej. W dniu imprezy często zamyka się bramę toru bo wszyscy już wyjechali. Do dużego wydarzenia wraca się później jeszcze przez długi czas w zależności od zapotrzebowania.

9. Czy dzisiaj ceni się w mediach pracę fotografa, czy jest to już praca skazana na komercyjne zlecenia?
– Mam wrażenie, że to wszystko zeszło na złą drogę. Media żyją komercyjnymi materiałami, często sponsorowanymi. Nie ma się co oszukiwać, że ludzie w terenie działają tylko dzięki zleceniom dla zespołów i zawodników. Sponsorowane relacje w TV i gazetach dobiły i wypaczyły ten rynek. Bez faktur przebijają się tylko tragedie na odcinkach i torach.

10. Czy w dobie wszechstronnych komórek, tanich aparatów i powszechnego dostępu do internetu rola profesjonalnego fotografa nie rozmydla się?
– Rola jest ta sama co w czasach negatywów tylko zmienili się odbiorcy, którzy żyją w przekonaniu, że wszystko co jest w internecie jest za darmo. Podczas pracy przy wydarzeniu fotografowanie na torze czy odcinku to często tylko element całości.

 

Każdy ma swój pomysł na imprezę. Jedni planują inni idą na żywca. Zawodowcy mają nieco łatwiej bo po akredytowaniu się mogą stanąć nieco bliżej niż kibice. Ale dzisiaj te udogodnienia na odcinkach nie są tak duże jak kiedyś. Obsługa i tak przegania za taśmę. Trzeba sobie radzić. Nieco łatwiej jest na torach bo tam są strefy dla mediów. Tematy dojazdów, noclegów i wyżywienia to problem jak u każdego kto jedzie na takie wydarzenie. Dodatkowo dochodzą sytuacje niespodziewane kiedy nagle trzeba przyjechać wcześniej na testy, albo nocleg u kogoś nie wypalił. Więc jednego dnia można spać w super hotelu, a innego w aucie. Oczywiście profesjonaliści nie dają się wrobić w takie sytuacje, ale zawsze mogą zdarzyć się awarie losowe tym bardziej na rundach zagranicznych w nowym terenie. Dobrym rozwiązaniem jest dostosowanie auta do spania lub wyposażenie się w kampera. Ale to są przypadki ekstremalne.

Roman Podfigórny

1.Jak pierwszy raz znalazłeś się w roli fotografa podczas imprez sportowych ?
– Jako fotograf pierwszy raz znalazłem się około 10 lat temu na rajdzie ELMOT. Biorąc pod uwagę, iż sporty motorowe i fotografia interesowały mnie od dziecka postanowiłem połączyć te dwie pasje, które zaszczepił mi mój Tata.

2. Na jakich imprezach motorsportowych bywałeś w roli fotografa?
Zaczynałem od imprez typu amatorskiego takich jak Walim Rajdowy ,Bielawskie ściganie itd. To były lata 2008-2009. Następnie przyszła ranga imprez okręgowych takich jak Tarmac Masters i Rally master, z którymi związany jestem do dziś. Nie zabrakło też mistrzostw polski RSMP od 2010- do dziś. Największą radością były mistrzostwa Europy ERC od 2016 oraz dwukrotnie dane było mi robić zdjęcia w królowej motor sportu, jakim są Mistrzostwa świata WRC.

3. Czy fotograf powinien spróbować chociaż raz swoich sił w imprezie samochodowej, aby zobaczyć jak to jest z drugiej strony?
Tak. Aby robić cos dobrze powinno się pogłębiać wiedzę. Każdy fotograf robiąc zdjęcie przelewa na nie swoje pasje. Fotografując samochody a przede wszystkim odczucia i emocje kierowców i pilotów rajdowych, powinno się przynajmniej raz w życiu wcielić w ich skórę.

4. Czy polskie imprezy są przyjazne dla fotografów ?
Media niestety przy organizowaniu takich imprez są pomijane, spychane na drugi plan a wręcz uważane za kulą u nogi. A szkoda, bo dzięki mediom takie imprezy są rozpowszechniane. Zwiększają popularność wśród kibiców i czynią ten sport żywym każdego dnia. Przecież wszystkim o to samo chodzi, aby ten sport żył, a nie umierał każdego dnia na naszych oczach.

5. Jak wypadamy na tle imprez zagranicznych pod kątem współpracy z fotografami?
Poza granicami naszego kraju to właśnie media są zapraszane jako pierwsze po to aby propagować nadchodząca imprezę. Dzięki nim mają darmową reklamę co powoduje zwiększenie oglądalności i przybywającej publiki. W Polsce niestety notujemy spadek oglądalności sportów motorowych. Z imprezy na imprezę coraz mniejszą publikę wśród kibiców.

6. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie?
Niewątpliwie jednym z naprawdę ciekawych wydarzeń są mistrzostwa okręgowe. Ciekawymi cyklami są TARMAC Masters oraz Rally Masters. Gdzie zjeżdżają się kierowcy, począwszy od RSMP aż po amatorów, którzy po raz pierwszy chcą spróbować swoich umiejętności za kierownica i zasmakować ewentualnej wygranej.

7. Czy udało się Tobie zrobić już „zdjęcie życia”, czy jest jeszcze ono przed Tobą?
Każdy rajd to wiele niewiadomych i wiele możliwości i tak naprawdę to nigdy nie wiadomo które zdjęcie okaże się tym zdjęciem życia. Tak naprawdę to nie nam oceniać, lecz to zadanie dla kibiców. To dla nich robimy te relacje żeby mogli powrócić jeszcze raz do tych chwil.

8. Kiedy zaczyna się i kiedy kończy się dla Ciebie praca nad wydarzeniem, podczas którego planujesz robić zdjęcia?
Prace nad wydarzeniem (rajdem) tak naprawdę zaczyna się na parę dni wcześniej.
Jeżeli jest to rajd to trzeba ogarnąć cało logistykę gdzie spać itd. Dzień przed rajdem, bo o tym wydarzeniu mówimy jeżdżę tak jak kierowcy zapoznania z trasą i wybieram najciekawsze miejsca do zrobienia ciekawych fotografii oraz jak szybko i sprawnie dojechać do tych punktów zaznaczonych wcześniej. Tak naprawdę to mamy mało czasu na przemieszczenie się między odcinkami zebraniem i rozłożeniem sprzętu fotograficznego. Aczkolwiek organizatorzy cyklów Tarmac Masters oraz Rally Masters bardzo sprawnie pomagają nam organizatorzy np. Bus rozwożący fotografów akredytowanych na wybrane miejsca itp. Rajd dla mnie nie kończy się z chwilą zjechania ostatniej załogi na metę. Po powrocie do domu dopiero zaczyna się druga część połowa pracy polegająca na zrzuceniu fotografii do komputera oraz wybraniu tych najciekawszych ujęć, które często umieszczam w swojej galerii.

9. Czy dzisiaj ceni się w mediach pracę fotografa, czy jest to już praca skazana na komercyjne zlecenia?
Tak naprawdę to zależy, dla jakiej redakcji się pracuje w danej chwili. Współpracując z wasza redakcja można czuć satysfakcje dobrych relacji. Patrząc od kilku lat na to, co dzieje się na rynku fotograficznym idzie to w komercyjne zlecenia.

10. Czy w dobie wszechstronnych komórek, tanich aparatów i powszechnego dostępu do internetu rola profesjonalnego fotografa nie rozmydla się ?

Ojej i to bardzo wielu ludzi uważa ze komórka robi lepsze zdjęcia niż profesjonalnym sprzętem fotograficznym. Jest tu jeden bardzo niespostrzegany mankament takie zdjęcia z komórki oraz tanich aparatów ładnie wyglądają tylko na ekranie małego monitora. W przypadku ich wydrukowania zauważyć można bardzo słaba jakość sprzętu, jakim się owe fotografie wykonało.

Czy fotografem sportowym może zostać każdy? I tak i nie. To mix pasji ze zmysłem artystycznym. Wszystkiego można się wyuczyć. Ale osoby, które czują rajdy czy wyścigi zawsze będą o krok do przodu. Dzisiaj w wysypie dziesiątków galerii widać od razu kto robi zdjęcia, a kto robi fotografie. Nie powinna liczyć się ilość, a jakość. Najlepsi potrafią wdrapywać się na góry, wchodzić do pasa do rzeki czy przepuścić kilka przejazdów odcinka aby upolować to jedno zdjęcie. Czy fotograf weselny, albo przyrodniczy odnajdzie się w motorsporcie? Na pewno będzie miał za sobą obeznanie ze sprzętem, jednak to jest fotografia reporterska i jest trudniejsza, tutaj nie ma szans na dubel, poprawę ujęcia. Auto przyjechało i odjechało. Inną historią są sesje statyczne gdzie czas nie ma większego znaczenia i ma się swobodę wyciśnięcia ze scenerii maksimum. Jednak jak wszędzie każdy ma swoją wizję, która może być lepsza lub gorsza. Budowanie sceny, a później budowanie oświetlenia też wymaga doświadczenia, aby zdjęcia trwały kilka godzin, a nie kilkanaście.

Łukasz Kos

1.Jak pierwszy raz znalazłeś się w roli fotografa podczas imprez sportowych ?
– W roli fotografa to może za dużo powiedziane. Zresztą do tej pory nie uważam się za jakiegoś nie wiadomo jakiego fotografa. Po prostu robię to co lubię, co sprawia mi przyjemność, co jest moją pasją 🙂 Pierwszy rajd na poważnie z aparatem to był chyba rok 2009 albo 2010, ale w tej chwili nie odpowiem dokładnie.

2. Na jakich imprezach motorsportowych bywałeś w roli fotografa?
– Od 2012 roku staram się bywać na każdej rundzie RSMP oraz na pełnym cyklu RSMŚL, jeśli jest czas i okazja to jeżdżę na rajdy do Naszych Południowych sąsiadów.

3. Czy fotograf powinien spróbować chociaż raz swoich sił w imprezie samochodowej, aby zobaczyć jak to jest z drugiej strony?
– Myślę że tak, ponieważ praca fotografa na rajdzie różni się znacząco od fotografowania np. Wesel czy plenerów na których mamy więcej czasu na odpowiednie ustawienie czy sprzętu czy fotografowanego obiektu czy modela. Na rajdzie nie ma za dużo czasu na takie rzeczy i trzeba czasami improwizować :), ale w miarę zdobywania doświadczenie zdobytego na wcześniejszych rajdach. Zdarza się tak że wpada się na odcinek specjalny tuż przed pierwszą załogą i trzeba szybko wymyślić co i jak zrobić. Oczywiście staram się być na odcinku odpowiednio wcześniej ale jak to w życiu niestety bywa wszystko weryfikują inne czynniki niezależne do końca od nas 🙂

4. Czy polskie imprezy są przyjazne dla fotografów ?
– Myślę że z biegiem czasu idzie to w dobrą stronę. Chociaż oczywiście zdarzają się przypadki gdzie żadna dyskusja ze służbami nie pomaga i trzeba posiłkować się rozmową z delegatem bezpieczeństwa, oczywiście w granicach rozsądku. Ale w tym sezonie można się było kilka razy bardzo pozytywnie zaskoczyć pracą służb zabezpieczenia.

5. Jak wypadamy na tle imprez zagranicznych pod kątem współpracy z fotografami?
Ciężko mi się wypowiadać na ten temat ponieważ nie mam zbyt dużego doświadczenia w wyjazdach zagranicznych. Ale z tego co się orientuje np. W Czechach służby zabezpieczenia są tak wyszkolone że akredytowanych fotografów nie „mogą ” że tak powiem ruszać. Są oczywiście przypadki, które moim zdaniem są głupotą bo to co niektórzy „fotografowie” potrafią robić dla niby dobrego zdjęcia to jest dramat. A finalnie i tak to zdjęcie nie jest warte tego w jaki sposób zostało zrobione.

6. Jakie jest Twoje ulubione wydarzenie?
– Hmmm ulubione wydarzenie?:) po tym sezonie mogę powiedzieć że tegoroczny (2019) Rajd Dolnośląski był bardzo fajnym rajdem, dużo odcinków specjalnych, odcinki nocne i do tego duża liczba kibiców. Nie pamiętam czy w tym roku gdzieś widziałem tylu kibiców. Pozytywnym wydarzeniem był również Rajd Polski z przepięknymi polskimi szutrami i hopami. I oczywiście jak co roku nie można zapomnieć o Rajdzie Rzeszowskim 🙂 tam zawsze jest fajnie 🙂

7. Czy udało się Tobie zrobić już „zdjęcie życia”, czy jest jeszcze ono przed Tobą?
– Ktoś kiedyś powiedział że jeśli zrobiło się zdjęcie życia to już nie powinno się tego dalej robić 🙂 Mam kilka swoich perełek ale do ideału jeszcze trochę brakuje. Ja nie uważam się za profesjonalistę i jestem samoukiem. Czasami się podpytam kogoś ale rzadko bo uważam, że każdy ma swój styl i robi po swojemu. Każdy powinien uczyć się na swoich błędach 🙂

8. Kiedy zaczyna się i kiedy kończy się dla Ciebie praca nad wydarzeniem, podczas którego planujesz robić zdjęcia?
– Zaczyna gdy jadę na rajd 🙂 żartuje 🙂 trzeba się jakoś w miarę przygotować do rajdu, ale w związku z tym że odcinki w Naszych narodowych mistrzostwach są co roku przeważnie takie same więc nie ma za bardzo co szukać i kombinować niestety, chociaż znajdują się jakieś perełki 🙂 jeśli chodzi o koniec to zależy kiedy kończy się rajd ale staram się zaraz po powrocie usiąść nad materiałem i od razu przebierać zdjęcia i robić zarówno galerię jak i materiał dla klientów. Tak żeby poniedziałek bądź wtorek był dniem w którym najpóźniej materiał zostanie wysłany.

9. Czy dzisiaj ceni się w mediach pracę fotografa, czy jest to już praca skazana na komercyjne zlecenia?
– Muszę odpowiadać na to pytanie ?:) Moim zdaniem tak, już nie ma czegoś takiego że docenia się pracę fotografa, Są oczywiście przypadki że doceniają ale można je policzyć na palach jednej ręki. Ale dla mnie ważne są te pojedyncze przypadki bo nie uważam się za jakiegoś mega profesjonalnego fotografa więc dla mnie jest to mega ważne i bardzo mnie to cieszy.

10. Czy w dobie wszechstronnych komórek, tanich aparatów i powszechnego dostępu do internetu rola profesjonalnego fotografa nie rozmydla się?
– Myślę, że nie. Komórką zrobisz jako takie czy dobre zdjęcie ale jeśli przyjdzie już zrobić jakiś fajny obrazek to komórką nie da się tego ogarnąć. W dobie tylu możliwości jak zdalne wyzwalanie aparatu czy lamp błyskowych nie da się tego zrobić, Jeśli chodzi o „tanie” aparaty to jest szansa zrobić dobre zdjęcie ale po odpowiednim ustawianiu sprzętu.

Fotografia to pasja, która mocno ewoluowała. Powszechny dostęp otworzył tą profesję na nowe nazwiska. Ale nie trzeba być fachowcem, aby odróżnić po zdjęciach kto lepiej czuje się w tej profesji i tworzy lepszy materiał. Dzisiaj nie wystarczy być w odpowiednim miejscu i czasie. Każdy zrobi zdjęcie auta wpadającego do rowu. Takie zdjęcia „żyją” na facebooku przez kilka godzin, a później Świat o nich zapomina. Chodzi o to, aby przedstawić to ciekawie, aby chciało się takie zdjęcie powiesić w pokoju, takie zdjęcie nie trafia się na każdym odcinku czy na każdym rajdzie. Rynek niestety nie sprzyja zdrowej konkurencji. Zdjęcia straciły na wartości. Gazety zasypywane są materiałami od zespołów, a w razie potrzeby agencje udostępniają bogate portfolio za groszowe stawki. Przetrwała w zasadzie tylko fotografia komercyjna, typowo dziennikarska jest tam gdzieś przy okazji. Nie ma się co dziwić. Nikt przez dłuższy czas nie jest w stanie utrzymywać swojej pasji z pracy charytatywnej czy za zwrot kosztów i dokładać do tego. Na szczęście jest coraz więcej osób, które rozumieją, że produkt finalny jakim jest dobre zdjęcie składa się z wcześniejszej ciężkiej pracy i ogromnego wkładu własnego.

Przy okazji tego materiału warto wrócić do ciekawej produkcji wideo w hollywoodzkim stylu o Polaku w WRC, mowa o Marcinie Rybaku, który jest jednym z najlepszych fotografów na odcinkach Rajdowych Mistrzostw Świata:

fot. Michał Kondrowski, Maciej Niechwiadowicz, Kaja Wróblewska, rallyart.pl, Markelevicius Automoto Photography, Roman Podfigórny, Łukasz Kos, prywatne archiwa bohaterów wywiadów

Uzupełnij kolekcję papierowych Rally And Race w promocyjnych pakietach cenowych: