Pasiewicz katapultowany z gokarta w Starym Kisielinie

Ostatniego weekendu kartingowej serii Rok Cup Poland nie będzie miło wspominał łodzianin, Karol Pasiewicz. 10-latek, mimo że był najszybszy w sesjach kwalifikacyjnych klasy Mini Rok, to w biegach wyścigowych na Wallrav Race Center w Starym Kisielnie był bezwzględnie obijany przez rywali, raz nawet groźnie wypadając ze swojego gokarta.

2016-06-07_pasiewicz_media2

W niedzielnym finale Karol pojedynkował się z Jakubem Rybką. Pasiewicz spowodował kolizję i wypadł na trawiaste pobocze, ścinając zakręt. Jego gokart zatrzymał się na wewnętrznej wyjścia z zakrętu. Wtedy nieoczekiwanie po tej stronie drogi pojawił się Igor Seweryn (reszta stawki wychodziła do zewnętrznej) i z impetem uderzył w tył gokarta łodzianina. Kolizja była tak silna, że Karol wypadł z wózka i po wykonaniu salta upadł na asfalt. Kask, ochraniacz szyi (typu HANS) i kombinezon uchroniły Karola przed poważnymi obrażeniami, ale był to dla niego oczywiście bolesny koniec weekendu.

Przy okazji nieprofesjonalizmem wykazali się sędziowie flagowi, którzy nie wywiesili nawet żółtej flagi (ani przy kolizji Pasiewicza z Rybką, ani przy jeszcze poważniejszej z Sewerynem), a pomoc medyczna początkowo nie kwapiła się do ruszenia z pomocą (karetka była zresztą ustawiona tak, że nie mogła dojechać do miejsca wypadku w trakcie wyścigu). Kontrowersyjne było także to, że podczas opatrywania Karola na zewnętrznej zakrętu nie przerwano wyścigu. Gdyby kolejni kierowcy wypadli w tym miejscu, to mogłoby dojść do tragedii. Zapis wideo z części sytuacji widać w retransmisji WroooomTV na YouTube od 1 godziny 45 minuty i 45 sekundy.

https://www.youtube.com/watch?v=8GrQt2dE6Qs

Weekend zaczął się dość obiecująco. W sobotę łódzki kierowca zespołu V-Kart zaczął od mocnego akcentu w czasówce, w której jako jedyny przebił barierę 47,8 sekundy. W pierwszym wyścigu pod Zieloną Górą cała stawka zaczęła mocno naciskać zdobywcę pole position. W bardzo kontaktowym sporcie motorowym, jakim jest karting, nie raz dochodziło do obić i otarć między wózkami. Karol padł niestety ofiarą jednego z takich incydentów na czwartym kółku i dojechał dwunasty. W drugim finale Pasiewicz startując z drugiej dziesiątki nie zdążył niestety szybko wyprzedzić kolegów, a zamiast tego ponownie został wypchnięty z toru i nie ukończył wyścigu.

W niedzielę Pasiewicz liczył, że wyczerpał już limit pecha. Zaczęło się od kolejnego wygrania kwalifikacji. W pierwszym finale 10-letni reprezentant Automobilklubu Wielkopolski wreszcie mógł przejechać cały wyścig, który ukończył na drugim miejscu. Karola zdołał wyprzedzić jedynie zespołowy kolega, Marcel Kuc. Główny finał niedzielnej rundy był jednak kolejnym nieszczęśliwym dla Pasiewicza, w którym doszło do groźnego wypadku, opisanego na początku.

2016-06-07_pasiewicz_media1

- Nie mogę być zadowolony po wyścigach w Starym Kisielinie – przyznał Karol Pasiewicz. – Na ręku noszę opatrunek, ale liczę, że zdołam się wykurować już na najbliższy weekend, bo wtedy jest kolejna runda serii Rotax na Torze Poznań. Niestety często mam jakieś przygody, a teraz dodatkowo uraz. Na szczęście nie wygląda to jakoś poważnie. Chcę jak najszybciej wrócić za kierownicę gokarta.

Wypadki nie pozwoliły Karolowi uzbierać zbyt dużo punktów, przez co kierowca z Łodzi spadł na piąte miejsce kategorii Mini Rok. Przez najbliższe 2 weekendy zawodnik wspierany przez Kemppi, Hypertherm i łódzki salon i serwis spawalniczy Viktoria będzie rywalizował na Torze Poznań w Przeźmierowie. Najpierw odbędą się tam zmagania w ramach Rotax Max Challenge, a następnie kolejne rundy Rok Cup Poland. Więcej informacji o Karolu Pasiewiczu można znaleźć na jego oficjalnej stronie internetowej pod adresem http://karolpasiewicz.pl/.

inf.pras.