Smorawiński i Ratajczak podzielili się zwycięstwami

Wojciech Smorawiński i Krzysztof Ratajczak drugi raz z rzędu podzielili się zwycięstwami podczas weekendu wyścigowego Pucharu Polski BMW IS CUP na Torze Poznań.

IMG_3753

Drugie tegoroczne zmagania rozpoczęły się od piątkowych kwalifikacji, które okazały się dramatyczne dla jednego z czołowych zawodników. 19-letni Mateusz Tokarski padł ofiarą płynu chłodniczego, jaki wyciekł z auta Jacka Sokólskiego na szybkim odcinku toru. Najlepszy ubiegłoroczny debiutant jechał na końcu grupy kierowców, która wypadła w tym miejscu z toru i musiał ratować się przed uderzeniem w stojący samochód Mateusza Bartkowiaka, przez co uderzył w bandę, wywołując czerwoną flagę.

Po powrocie do boksów okazało się, że uszkodzenia jego BMW E36 Coupé M44 nie są na tyle poważne, by nie mógł on wrócić na tor po wznowieniu sesji. Tokarski pojechał bardzo szybko i zakończył kwalifikacje z trzecim czasem. Na czele klasyfikacji przez większość czasu znajdował się Artur Obuchowski. Aktualny mistrz serii wyszedł na prowadzenie już po pierwszych mierzonych okrążeniach i po wznowieniu sesji tylko poprawił swoje osiągnięcie, lecz nie mógł odeprzeć ataku Smorawińskiego, który na sam koniec kwalifikacji wykręcił czas 1:52,720, czym o ćwierć sekundy pokonał Obuchowskiego w walce o swoje drugie pole position z rzędu.

„To nie była normalna sesja” – komentował po kwalifikacjach Smorawiński. „Udało mi się uniknąć wypadnięcia z toru na rozlanym płynie, ale czerwona flaga przeszkodziła naszej strategii. Po wznowieniu sesji udało nam się skupić i wszystko ułożyło się po naszej myśli. Na pewno jednak nie było planem, by najlepszy wynik uzyskać na ostatnim mierzonym okrążeniu”.

Lider klasyfikacji generalnej obawiał się utraty wywalczonej pozycji na starcie, które były dla niego problematyczne w trakcie dwóch poprzednich rund. Tym razem wnuk wielokrotnego Mistrza Polski Adama idealnie jednak, jak sam mówił, „wstrzelił się na pograniczu falstartu” w zgaśnięcie czerwonych świateł i wszedł w pierwszy zakręt przed Obuchowskim i Tokarskim.

Broniący triumfu w BMW IS CUP Obuchowski musiał po nieukończonym poprzednim wyścigu odrabiać punkty, dlatego przez pierwsze dwa okrążenia nie ustępował w atakach na pozycję lidera. Smorawiński ją jednak utrzymał, a później zaczął mu uciekać, budując przewagę, która na koniec wyścigu wyniosła ponad 6 sekund.

IMG_5334

Po utracie kontaktu z liderem, Obuchowski musiał utrzymać za sobą szarżującego Tokarskiego. Pomimo usztywnionego nadgarstka, co było skutkiem wypadku z poprzedniego dnia, młody zawodnik był wyraźnie szybszy, lecz nie na tyle, by móc wyprzedzić mistrza serii bez wymuszenia na nim błędu. Doświadczenie Obuchowskiemu pozwoliło mu jednak skutecznie bronić swojej pozycji przez cały dystans wyścigu, dzięki czemu po raz drugi w tym sezonie stanął na drugim stopniu podium. Tokarski zadowolił się trzecią pozycją, która pozwoliła mu awansować na taką samą lokatę w klasyfikacji generalnej, gdzie wyprzedził piątego na mecie Jacka Cichopka. W połowie wyścigu kierowcę ekipy Cichopek Racing wyprzedził jego zespołowy kolega Mateusz Bartkowiak, który następnie dogonił Tokarskiego i próbował włączyć się w walkę o miejsce na podium, lecz sam nie mógł znaleźć sposobu na pokonanie Tokarskiego. Niespodziewanie dopiero siódmy na mecie był wicelider klasyfikacji generalnej Krzysztof Ratajczak, który po zakończeniu rywalizacji narzekał na problemy techniczne ze swoim samochodem.

Niepowodzenie w pierwszym wyścigu dawało jednak Ratajczakowi mocną pozycję startową do niedzielnego wyścigu. Były mistrz serii startował z czwartego pola i już na pierwszym okrążeniu wyszedł na prowadzenie, wyprzedzając po drodze m.in. ruszającego z pole position Michała Plucińskiego.

Smorawiński z kolei musiał przebijać się przez stawkę po starcie z 10 pola. Lider klasyfikacji generalnej po uporaniu się z mniej doświadczonymi zawodnikami, znalazł się tuż za tylnym zderzakiem Cichopka, a po jego wyprzedzeniu rzucił się w pościg za Bartkowiakiem.

Mistrz z sezonu 2014 przypomniał wszystkim, jak należy wyprzedzać na pierwszych metrach rywalizacji i szybko znalazł się na drugim miejscu, jedynie za Ratajczakiem. Skorzystał on na błędzie Mateusza Tokarskiego, który musiał oddać drugą pozycję i zjechać do boksów na karę za popełniony falstart. Po powrocie na tor rzucił się on w pościg za czołówką i uratował punkty za piąte miejsce na mecie, po drodze uzyskując najlepszy czas okrążenia wyścigu.

IMG_6028

Ratajczak tymczasem kontrolował tempo na czele stawki, lecz w drugiej połowie wyścigu musiał przyspieszyć, gdyż w jego lusterku pojawił się Smorawiński, któremu udało się wyprzedzić Bartkowiaka. Kierowca Smorawiński Motorsport szybko rzucił się w pogoń za liderem wyścigu, lecz jego strata była zbyt duża, by dogonić go do końca rywalizacji i przekroczył on linię mety nieco ponad pół sekundy za zwycięzcą.

Bartkowiak w swoim gościnnym starcie zajął trzecie miejsce, finiszując o sekundę przed swoim zespołowym kolegą Cichopkiem, który w ten sposób otarł się o swoje drugie podium w karierze. O pechu może mówić Artur Obuchowski, który już po dwóch okrążeniach musiał wycofać się z dalszej jazdy po awarii silnika w jego BMW E30 Coupé M44.

Drugi nieukończony wyścig tego sezonu sprawił, że strata Obuchowskiego w klasyfikacji generalnej wynosi już 48 punktów. Na jej czele pozostał Smorawiński, który jako jedyny kierowca w stawce ukończył wszystkie tegoroczne wyścigi na podium i tym samym powiększył swoje prowadzenie nad Ratajczakiem do 9 punktów. Trzeci w tabeli Tokarski ma do lidera 20-punktowy deficyt, samemu natomiast mając jedynie punkt przewagi nad Cichopkiem i osiem nad piątym w klasyfikacji Jackiem Sokólskim.

IMG_7110

„Obserwując te wyścigi od lat, wiadomo że nie da się założyć żadnego scenariusza i często dochodzi do przetasowań” – komentował sytuację w klasyfikacji Ratajczak. „O ile tylko samochód nie będzie już sprawiać problemów, my będziemy walczyć i brnąć do przodu”.

inf.pras.

Dodaj komentarz