Po wakacyjnej przerwie kierowcy amatorzy powrócili na Słomczyńskie Szutry. Pogoda spłatała im figla bowiem precyzyjnie na dzień zawodów spadł deszcz. Luźna nawierzchnia pokazała swoje mokre oblicze. Moc pojazdu zeszła na drugi plan, kluczem do dobrego wyniku okazały się opony.

Dzień rozpoczął się z nadziejami na suchą rywalizację. Jednak dosyć szybko wszelkie nadzieje zostały rozwiane i zmyte. Nad Słomczynem pojawił się deszcz i silny wiatr. Trasa nie zdążyła przeschnąć po nocnym deszczu, a już pojawiła się świeża dostawa wody.

Początek to dominacja aut turbodoładowanych z napędem na cztery koła. Prowadził Filip Kamieński w Subaru przed Łukaszem Osmański w rallycrossowej Skodzie Fabii. Ale najlepsze czasy kręciły corsskarty dla których takie warunki do żaden problem. Na szczęście dla samochodów pojazdy autocross jadą poza generalką, ale wgląd w czasy pokazuje jaki dżemie potencjał w tych szutrowych bolidach.

Na 2 km trasy uciekają najszybszym autom aż na … 10 sekund. Najlepiej radził sobie Maciej Laskowski, który w tym roku skupił się na serwisowaniu innych, a sam dopiero teraz miał okazję zasiąść za kierownicą.

Szybko okazało się, że klasyczne szutrówki to za mało. W ruch poszły opony typu „klocek”. Kto nie miał takiego specyficznego ogumienia to docinał co miał na stanie do granic możliwości.

W tych śliskich warunkach moc aut zaczęła schodzić na drugi plan. Liczyła się masa co dawało przewagę crosskartom i ogumienie. Tutaj korzystał też Adam Kozak, który podróżował Subaru ale w wersji N/A czyli bez turbo. Zaczął zbliżać się wyraźnie do liderów.

Adam Kozak po trzecim przejeździe dogonił rywali w teoretycznie mocniejszych autach. Do czołówki wskoczył też Łukasz Tyszkiewicz w kolejnym Subaru Impreza. Punktował on jednak w klasie Gość poza klasyfikacją kierowców bez licencji. Jednak podczas trwanie przejazdów nikt nie patrzył na klasy, każdy chciał być najszybszy. Jednak crosskarty były poza zasięgiem i tylko powiększały przewagę.

Najszybszy był Maciej Laskowski, drugi finiszował Filip Dzitko. Obaj w Crosskartach. Dopiero trzecie i czwarte miejsce zdołały wywalczyć auta. Najszybszy samochód to Subaru Impreza w Łukaszem Tyszkiewiczem za kierownicą, a kolejne Subaru na mecie do wolnossąca Impreza Adama Kozaka.

Wydarzenie obsadzone było licznymi utytułowanymi zawodnikami. Łukasz Światowski zaprezentował nowe barwy swojego rallycrossowego Civica. Obok Łukasza Tyszkiewicza w Subaru startował również jego tata czyli Piotr Tyszkiewicz. Jakub Kowalczyk wystartował w GR Yarisie przygotowanym do klasy SuperCars Light w rallycrossie. Do tego kierowcy klasy RWD Cup zrobili sobie dogrywkę w ramach Pucharu Toru Słomczyn. Nawet mają swoją osobną klasę. Pośród 13 aut RWD Cup najszybszy był Marcin Pogorzelski.

Klasyfikację generalną kierowców amatorów wygrał Adam Kozak. Drugi był Filip Kamieński. A podium zamknął kolejny zawodnik RX czyli Michał Wrzosek. Co ciekawe on również jechał wolnossącym Subaru Impreza. Widać było że pogoda powywracała klasyfikację i kierowcy nie ustawili się według mocy swoich pojazdów. Najszybszy w oście był Artur Ryziński w Fiacie Panda. Najszybszy w tylnym napędzie był Michał Miezian, który na ostatnie próbie wyprzedził Jarosława Frydrycha. Obaj w BMW.

Mimo trudnej pogody udało rozegrać się wszystkie 5 zaplanowanych przejazdów. Obsługa mimo silnego deszczu i wiatru sprawnie przeprowadziła zawody mimo, że kilka razy trzeba było wyciągać auta z błotnistych pułapek.

W kalendarzu pozostała już tylko jedna eliminacja. 4 finałowa runda odbędzie się 8 listopada. Będzie to Memoriał Krzysztofa Gawrońskiego, ku pamięci twórcy serii Pucharu Toru Słomczyn.