Antczak: Zrobiliśmy kawał dobrej roboty dla polskiego motorsportu

Fot. Tomasz Kubiak/ŚwiatWyścigów.pl

Bariera wejścia do sportu samochodowego jest bardzo wysoka i dla wielu nieosiągalna. Doskonale wie o tym Łukasz Antczak, który po zakończeniu pucharu Kii Picanto postanowił stworzyć jego następcę. Tak zrodziło się Trofeo di serie.

Puchar FIAT-a 500 rozpocznie w tym roku swój piąty sezon i jest nie tylko jedną z najtańszych form ścigania samochodami, ale również jednym z niewielu miejsc, gdzie można ścigać się samochodami w wieku już 14 lat. Celem od początku było stworzenie miejsca do nauki, z którego młodzi zawodnicy będą mogli przejść do szybszych aut, co już się udało w przypadku chociażby Jakuba Szablewskiego czy Davida Dziwoka.

Fot. Trofeo di serie

Dla wielu jednak kwoty związane z samym rozpoczęciem przygody z wyścigami są barierą nie do przeskoczenia. Dla nich dedykowana jest najnowsza inicjatywa – Racing Talent Trophy.

Konkurs, którego pierwsza edycja zakończyła się właśnie na Torze Poznań, dawał szansę spełnić marzenie o ściganiu każdemu. Dzięki współpracy z E1GOKART zorganizowano serię zawodów w całej Polsce, w której wyłoniono najszybszych zawodników, którzy zmierzyli się następnie za kierownicą wyścigowych FIAT-ów 500 na prawdziwym torze.

Zwycięzcą pierwszej edycji został Bartosz Babicz, który otrzyma nie tylko w pełni opłacony sezon startów w Trofeo di serie, ale również wymagane w tym celu kombinezon i kask. Zdobywcy drugiego i trzeciego miejsca zostaną natomiast zaproszeni na bezpłatny dzień testowy na Torze Poznań.

Więcej o finale przeczytacie w tym materiale. W poniższej rozmowie z RALLY and RACE, najnowszą inicjatywę podsumował natomiast Łukasz Antczak, organizator Trofeo di serie.

Jak organizator, jak podsumujesz tą pierwszą edycję Racing Talent Trophy? Czy był to sukces?
„Wydaje mi się, że to był duży sukces i że całkiem to fajnie wszystko się zgrało i udało. Mam nadzieję, że zawodnicy też są w takich dobrych zdaniach o tym, jak to się odbyło i że umożliwiliśmy im taką zabawę i start pełnowartościową wyścigówką na torze. To taka namiastka takiego prawdziwego w końcu ścigania. Także wydaje mi się, że bardzo fajny odbiór tego wszystkiego jest i że to zrobiliśmy, moim zdaniem, kawał dobrej roboty dla polskiego motorsportu, jeśli chodzi o wyścigi płaskie”.

To jak najbardziej, że zwycięzca dopiero dzisiaj pierwszy raz wsiadł do samochodu wyścigowego, więc przeciera się do we horyzonty.
„Większość z tych chłopaków pierwszy raz siedziała w takich samochodach, które mają klatkę i fotel kubełkowy. Tym bardziej to cieszy, że z okrążenia na okrążenie wczuwali się w te samochody i że coraz ładniej to wyglądało i coraz szybciej jechali. Nie było żadnych większych wypadków czy uszkodzeń samochodów, także to też bardzo dobrze świadczy o tych młodych zawodnikach”.

Czy można czegokolwiek oczekiwać po zwycięzcy, jeśli chodzi o sezon wyścigowy?
„Totalnie nie wiem. Widziałem, że bardzo dobrze sobie radził. Wydaje mi się, że jeżeli będzie miał tą skromność, którą aktualnie wydaje się mieć, będzie się słuchał i zbierał te najlepsze rzeczy i rady od innych zawodników, to jest szansa, że zajdzie wysoko”.

A jak ogólnie zapatrujesz się na sezon?
„Na tę chwilę mamy jeszcze dwa wolne auta, z 14 zbudowanych. Będzie w tym roku bardzo dużo młodych zawodników, a niewielu powracających do naszej serii – tylko chyba trzech albo czterech zawodników tylko będzie takich, którzy mieli jakąś przeszłość albo epizody w naszym pucharze. Więc wydaje mi się, że będzie na pewno ciekawa rywalizacja i ciekawy sezon”.

„Tym bardziej, że pozmienialiśmy troszeczkę parametry techniczne naszych samochodów, między innymi zmniejszyliśmy, skróciliśmy przełożenie główne w skrzyni biegów, więc te auta zupełnie inaczej powinny funkcjonować na torach, gdzie są jakieś zmiany wysokości w terenie. Między innymi Brno i Red Bull powinno być dużo fajniej, dużo szybciej. Ale też na Poznaniu pozmieniały się zupełnie zakręty, więc kierowcy nie będą mogli polegać na doświadczeniach i przyzwyczajeniach z poprzednich sezonów, jak się jechało i jakimi biegami, więc tak naprawdę muszą się uczyć od nowa”.

Myślicie jeszcze nad kolejną edycją Racing Talent Trophy?
„Dajemy sobie chwilę odpocząć po tej. Widzimy, że fajny odbiór tego wszystkiego jest, więc wydaje nam się, że tak. Liczymy na to, że pójdzie to gdzieś w świat. Wiemy, że większość zawodników nie wierzy nadal jeszcze do końca, że taka nagroda jest i że ona jest realna i ona jest namacalna. Więc wydaje nam się, że jak w końcu zobaczymy tego zawodnika na pierwszej rundzie ubranego w kombinezon, który też jest nagrodą w tym naszym programie, to ludzie też się przekonają, że to nie jest coś wirtualnego i że nie chcemy nikogo tutaj naciągnąć czy oszukać, tylko że to jest faktycznie realna nagroda”.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.