Sezon 2026 w Mistrzostwach Europy Rallycross zapowiadał się bardzo silnym składem polskich zawodników. Aż trzy nazwiska, które regularnie miały startować przez cały rok. Jednak szybko przyszło ochłodzenie po decyzji Damiana Litwinowicza o zawieszeniu startów. Cała uwaga spadła na Filipa Melona i Annę Rusek w nowej klasie ERX4. Szybko okazało się, że sukcesy będą kontynuowane. Młody Melon zaczął swoją szarżę.
Debiut na Łotwie wypadł spokojnie, zapowiadało się na długą i trudną naukę. Jednak od drugiej rundy Filip Melon rozpoczął „niespodziewaną” serię zwycięstw. Przesiadka z Fiata Seicento nie jest prosta, chociaż pomiędzy ostatnim startem w SC Cup, a pierwszym w Peugoecie 208 było mnóstwo treningów, start w BMW, jazdy na jeziorach w Subaru itd. Ale efekt tych jazd zobaczyliśmy dopiero w Nyirad, obiekcie równie pięknym co trudnym. Później powtórka wyniku w Szwecji w Holjes – rallycrosswej mekki dla miłośników tej dyscypliny- udowodniła, że to nie przypadek. Zwycięstwo w nieoficjalnej „stolicy torów RX” potwierdziło, że polski zawodnik szybko odnalazł się w nowej klasie i w nowej konkurencji.

Plany pokrzyżowały zawody w Irlandii gdzie puchar za kolejny sukces trzeba było oddać, z powodu 7mm grubości chłodnicy za dużo. To tutaj zaczął się walić „szalony plan”, bo debiut zamienił się w walkę o tytuł, a szanse na ten historyczny wynik zaczęły się oddalać. Niestety rozgrzane nadzieje polskich kibiców musiały pogodzić się z rzeczywistością. Więc podwójny weekend w Portugalii miał rozstrzygnąć wszystko. A rozpoczęło się idealnie.

Zwycięstwo w pierwszej portugalskiej rundzie pozwoliło ponownie myśleć o najwyższym tytule. Wszystko rozstrzygnęło się w ostatnim wyścigu sezonu. Mimo prowadzenia w klasyfikacjach, w finale Filip spadł na drugą pozycję, a potem dalej po ataku rywali. Dodatkowo auto zaczęło tracić moc i mimo prowadzenia przez cały weekend, na ostatnim wyścigu finiszował na 5 pozycji. To uniemożliwiło szansę na zwycięstwo w całym sezonie. Ale tytuł Wicemistrza Europy to również wielki sukces Filipa i jego sezonu. Z debiutanckiego startu już od drugiej rundy Filip wszedł w tryb walki o pełne zwycięstwo. Decyzja o starcie w Mistrzostwach Europy okazała się strzałem w dziesiątkę.

Filip Melon:„Sezon 2026 miał być dla mnie początkiem czegoś nowego. Po dwóch mistrzowskich tytułach Polski w SC Cup przyszedł czas na debiut w FIA European Rallycross Championship w klasie RX4.
Na początku nie zakładaliśmy walki o mistrzostwo. Chcieliśmy przede wszystkim zdobywać doświadczenie i poznać europejską rywalizację. Po pierwszej rundzie wszystko się jednak zmieniło – od drugiej rundy wygrałem trzy kolejne eliminacje i nagle znaleźliśmy się w walce o tytuł.
W finałowej rundzie w Portugalii w sobotę udało się wygrać finał. W niedzielę również startowaliśmy z pole position, jednak po starcie spadliśmy na drugą pozycję. Później podczas walki jeden z zawodników zepchnął mnie w stronę bandy, przez co straciłem kolejne trzy pozycje. Na domiar złego, przez bardzo wysoką temperaturę w Portugalii samochód zaczął się mocno przegrzewać i wpadł w tryb awaryjny. Finał ukończyłem na 5. miejscu.
Mimo tego cały sezon zakończyłem jako Wicemistrz Europy RX4!
Jestem bardzo zadowolony z tego wyniku. Miał to być dla mnie sezon nauki i zdobywania doświadczenia, a skończyło się walką o mistrzostwo Europy. To ogromna motywacja do dalszej pracy.
Dziękuję mojej rodzinie, zespołowi, Partnerom i wszystkim, którzy wspierali mnie przez cały sezon!”
Śmiało można powiedzieć, że w tym roku Filip Melon miał w zasięgi ręki zwycięstwo w całym sezonie. Problem z chłodnicą zespół przyjął „na klatę”. Było to spowodowane tym, że auto zostało na szybko zakupione przed sezonem za granicą i mimo zapewnień, że jest zgodne z homologacją nie podejrzewano, że akurat chłodnica może być z zamiennika i jest grubsza niż homologowana. Tym bardziej, że auto startowało w rajdach w klasie Rally4 i problemów nie było.
Tytuł Wicemistrza Europy „na pocieszenie” to wynik, który polski zespół brał by w ciemno na początku roku. Na pewno przejdzie to do historii.





