Formuła 1 chce 10 sprintów w sezonie 2024

482
Fot. Ferrari

Właściciel Formuły 1 Liberty Media, będzie się starał, aby w sezonie 2024 liczba sprintów zwiększyła się do 10 wyścigów. Po sukcesie nowego formatu, który zadebiutował podczas Grand Prix Azerbejdżanu, amerykańska firma medialna chce jeszcze bardziej zwiększyć zainteresowanie królową motorsportu.

Podczas czwartej rundy sezonu 2023 w Baku Formuła 1 zmieniła harmonogram rozgrywania sesji. Od piątku do niedzieli kierowcy mieli do dyspozycji tylko jeden trening, ale za to rywalizowali w dwóch sesjach kwalifikacyjnych, sprincie i w głównym niedzielnym wyścigu.

Komentator Formuły 1 Will Buxton przekazał informacje, z których wynika, że piątkową sesję kwalifikacyjną obejrzało o 75% więcej kibiców przed telewizorami, niż transmitowany w normalny weekend wyścigowy drugi trening. Z kolei sobotni shootout, który zastąpił trzeci trening rozgrywany w sobotę, oglądało o 35% więcej widzów.

Te liczby skłaniają właściciela Formuły 1 do podjęcia próby rozegrania większej liczby weekendów Grand Prix ze sprintem w sezonie 2024 i to ma być jednym z głównych tematów w padoku podczas odbywającego się Grand Prix Miami.

Perspektywa sezonu 2024 Formuły 1

W przyszłym sezonie kalendarz Formuły 1 ma jeszcze bardziej się rozrosnąć, ze względu na powracające Grand Prix Chin. Przy 24 niedzielnych wyścigach i 10 sobotnich sprintów, kibice przed telewizorami i na torze mieliby okazję śledzić aż 34 wyścigi, co może budzić również przesyt treścią. Nie jest tajemnicą, że tory, na których rozgrywane są weekendy sprinterskie płacą większe stawki licencyjne, dlatego Liberty Media musi poszukać 4 dodatkowe obiekty, które będą wstanie wyłożyć więcej funduszy na i tak już astronomiczne wpisowe. Z drugiej strony większe wpisowe to większe dochody ze sprzedaży biletów, sponsoringu czy praw telewizyjnych.

Sukces nowego formatu w Azerbejdżanie

Sam nowy format rozgrywania weekendu F1 wydaje się ciekawą inicjatywą, którą zresztą w Australii poparły wszystkie zespoły, ale dla konserwatywnych kibiców może powodować to efekt przesycenia, o czym mówił szef Formuły 1 Stefano Domenicali: „Jak zawsze, gdy chcesz zrobić coś innego w bardzo wystandaryzowanym ekosystemie, reakcja tradycyjnych fanów jest tą, na którą należy czekać w dłuższej perspektywie” – powiedział Włoch. „Ale normalnie wśród nowych fanów widzieliśmy bardzo, bardzo pozytywną reakcję. Promotorzy też naciskali na to”.

Domeniciali wykluczył jednak możliwość całkowitego odejścia od tradycyjnego formatu weekendu i wprowadzenia wyłącznie rywalizacji ze sprintem: „Nie chcemy dojść do sytuacji, w której w przyszłości wszystkie wyścigi będą rozgrywane w formacie sprintu. Chcemy zachować ograniczoną liczbę, może jedną trzecią kalendarza i stworzyć coś wyjątkowego w odniesieniu do zawodów, którym możemy nadać sportową wartość trofeami i oczywiście komercyjną okazją do tych rzeczy. Myślę, że to właściwa droga”.

Włoch potwierdził również, że debiut nowego formatu weekendu w Baku okazał się sukcesem zarówno wśród fanów, jak i promotorów: „Jak wiecie, naszą ideą jest to, aby podczas wyścigowego weekendu zawsze była akcja na torze. Właściwie wynik pierwszego w tym roku [sprintu] był bardzo zachęcający. Każdy z naszych partnerów, promotorów, partnerów medialnych, a także zespołów jest bardzo pozytywnie nastawiony do tego”.

„Oczywiście jest coś, z czego chcemy wyciągnąć lekcję, zobaczyć pod koniec lata, czy jest coś, czego możemy się nauczyć, aby robić coś jeszcze lepiej. Ogólnie rzecz biorąc, pierwszy weekend formatu ze sprintem był świetny”.