Kalle Rovanpera po raz trzeci z rzędu!

fot. wrc.com

Tak, to jest ten moment, w którym trzeba przetrzeć oczy ze zdumienia! Młodziutki Fin otwierał zwycięskiego szampana w Szwecji oraz Chorwacji, a teraz ustrzelił… rajdowego hat-tricka na szutrach w Portugalii. Wielka feta w stajni Toyota Gazoo!

Jak najlepiej opisać zmagania w ramach czwartej eliminacji rajdowych mistrzostw świata? Z pomocą przychodzi nam legendarne powiedzenie Garego Linekera, który tak opisał porażkę swojej reprezentacji z ekipą Niemiec w 1990 roku: „Piłka nożna to prosta gra… Dwudziestu dwóch mężczyzn biega za piłką, a na koniec i tak wygrywają Niemcy”. Jak więc przenieść tę frazę do świata jazdy na opis? Parafraza jest bardzo prosta. Przez cztery, szutrowe dni w piekle Portugalii bije się kilkanaście aut Rally1, a na koniec i tak pełną pulę zgarnie Toyota!

Stajnia Gazoo Racing jest dziś w prawdziwej ekstazie! Podopieczni japońskiego koncernu spisali się dosłownie na medal, zajmując dwie najwyższe lokaty i zapewniając GR Yarisowi pokaźną zdobycz punktową. Po spektakularnej, bratobójczej potyczce górą okazał się Kalle Rovanpera, który to o grubość lakieru pokonał zespołowego partnera, Elfyna Evansa. Brąz zdobył Hiszpan, Daniel Sordo. Młody Fin jest absolutną rewelacją tej kampanii. Wygrał aż trzy ostatnie rajdy i umocnił się na fotelu lidera, będąc faworytem do… hybrydowej korony!

fot. wrc.com

W przykurzonym skrócie

Miejski, czwartkowy odcinek „SSS Coimbra” był zaledwie przystawką, a prawdziwe ściganie miało rozpocząć się dopiero w piątek rano. Nie mniej jednak w najlepszych humorach do snu ułożył się Belg, Thierry Neuville, który jako pierwszy wziął w dłonie pałeczkę lidera. O poranku do głosu doszedł Elfyn Evans, jednak wirtualne złoto szybko odebrał mu Sebastien Loeb. Kibice z wielką euforią zareagowali na formę „cesarza”, ale Francuz szybko pożegnał się z rywalizacją, popełniając szkolny błąd na OS5 i urywając koło hybrydowej Pumy Rally1. Był to początek długiego dramatu M-Sportu i początek problemów wśród… weteranów. Los swojego rodaka podzielił też Sebastien Ogier, któremu skończyły się zapasowe koła. Piątek był prawdziwym pogromem, dając w kość wszystkim, choć najwięcej stracił Ford i Hyundai.

Sobota była istnym pokazem dominacji Toyoty. Epicką, poranną szarżę zaliczył Elfyn Evans. Hybrydowe GR Yarisy nie miały sobie równych na piaszczystych maratonach, zarówno pod względem wytrzymałości, jak i tempa kierowców. Dzieła japońskiego „zniszczenia” dopełnił Takamoto Katsuta, który awansował na podium. Po serwisie nieco zmieniła się aura, deszcz zapowiadał dramaturgię, ale scenariusz nie uległ zmianie. Zmienił się tylko lider. Rovanpera czyścił piątkową drogę, w sobotę startował już później i stopniowo nadrabiał stratę. Fin wbił się ostatecznie na fotel lidera spychając Evansa, różnice czasowe były jednak… iluzoryczne.

Niedziela to popis Rovanpery i Tanaka, którzy wymieniali się oesowymi zwycięstwami. Przed ostatnim i dodatkowo punktowanym power stagem „Fafe” lider tabeli miał raptem dziewięć sekund przewagi nad zespołowym kolegą. Gorąco było też z tyłu, bo Dani Sordo podgryzał Katsutę, wywierając sporą presję. Wielki finał był emocjonujący, ale pozbawiony dramatów. Sordo wyprzedził ostatecznie kierowcę Gazoo Racing, ale nikt nie mógł zagrozić liderowi. Kalle Rovanpera wygrywa po raz trzeci wprawiając w euforię swoich kibiców oraz szefostwo!

fot. wrc.com

Pozostajemy w piaskownicy

Klasyfikację generalną turnieju należy jeszcze traktować z przymrużeniem oka, sporo może się zmienić po ewentualnych decyzjach sędziowskich, które będziemy naturalnie śledzić. Na razie Kalle Rovanpera dzieli i rządzi, mając blisko… dwa razy więcej punktów od Thierrego Neuville’a. Fin zapisał na swoje konto 106 oczek, Belg ma ich tylko 60. Dzięki regularnemu wjeżdżaniu na ostatnie PKC, sezonowy „brąz” w rękach… Takamoto Katsuty (38 punktów).

Zmęczył Was widok tumanów kurzu, macie już dość lepkiego piachu i dymu, który leniwie snuje się po drodze? A może przeszkadzają Wam przekleństwa w wywiadach padające z ust wściekłych kierowców, którzy właśnie stracili kolejną oponę? Cóż… musicie mocno uzbroić się w cierpliwość. Czeka nas ledwie kilkanaście dni przerwy, WRC powraca na szuter już 2 czerwca! Kolejną, piątą eliminacją jubileuszowej kampanii będzie Rajd Sardynii. Włoskie jedzenie, lampka chłodnego wina i romantyczna muzyka, a w tle… ryk potworów Rally1? Nie musimy Was do tego zachęcać, to brzmi jak idealny, motorsportowy weekend. Prawda?

Wszystkie informacje o Rajdzie Portugalii i tabelę wyników znajdziecie na stronie turnieju.