Kolizja na Rajdzie Nadwiślańskim. Dwie załogi zderzyły się na trasie

Kolizje na rajdzie samochodowym to zdarzenia, które w teorii nie powinny mieć w ogóle miejsca. Załogi czasem spotykają się jednak na trasie odcinków specjalnych, co miewa dramatyczne skutki.

Podczas Rajdu Nadwiślańskiego 2024 – drugiej rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski – Arkadiusz Bałdyga i Michał Pryczek w Subaru Imprezie napotkali na wolno jadącą załogę Paweł Hurko i Jarosław Janasz w Fordzie Fieście R200 na OS7 Kurów.

Mająca problemy z hamulcami Fiesta nagle skręciła w boczną drogę, zajeżdżając drogę załodze #16, która próbowała minąć wolniejsze auto z prawej strony.

Bałdyga i Pryczek zatrzymali się kilkadziesiąt metrów dalej i musieli w pośpiechu gasić swoje Subaru, w którym doszło do pożaru pod maską.

Jak skomentował w swoich mediach społecznościowych zespół Yeti Lamela Rally Team, najprawdopodobniej załoga Fiesty popełniła błąd w opisie i skręcała za szybko, natomiast w Subaru ich hamowanie uznano jako znak, że są przepuszczani.

„Zbliżaliśmy się do L5, wcześniej ze 100 m szerokiej prostej, idealne miejsce na wyprzedzenie. Paweł zjechał do lewej co odczytaliśmy, że nas widzi i puszcza, dodatkowo zahamował co jako kierowca odczytałem również pozytywnie, bo przed nami był mocno zasyfiony zakręt, więc uznałem, że chce nam ułatwić prawidłowy wjazd. Niestety tuż przed naszą maską Ford skręcił w prawo w drogę, która była zataśmowana. Jak dla mnie po prostu się pomylili w opisie i tyle, gdyby byli sami to po prostu byłby to zwykły incydent rajdowy… ale nie byli” – czytamy w poście podpisanym przez załogę Bałdyga/Pryczek.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.