Lategan nokautuje rywali, Polacy na podium etapu maratońskiego

Fot. a.s.o./f.le floc'h/dppi

Czwarty etap Rajdu Dakar 2026 przyniósł kolejne przetasowania w czołówce i wyraźny powrót Toyoty do gry. W pierwszej części etapu maratońskiego w rejonie AlUla bezkonkurencyjny okazał się Henk Lategan, który nie tylko odniósł zdecydowane zwycięstwo etapowe, ale także objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Z polskiego punktu widzenia dzień miał jednak wyjątkowo pozytywny wymiar – Marek Goczał i Maciej Marton stanęli na podium etapu, zajmując znakomite trzecie miejsce.

Lategan, startujący w barwach fabrycznej ekipy Toyota Gazoo Racing W2RC wspólnie z Brettem Cummingsem, w imponującym stylu odbudował się po wcześniejszych niepowodzeniach. Już od drugiego punktu kontrolnego objął prowadzenie, systematycznie powiększając przewagę nad rywalami. Po drodze wyprzedził aż 11 samochodów, a na mecie 417-kilometrowego odcinka specjalnego zameldował się z przewagą 7:03 nad resztą stawki. Było to najwyższe zwycięstwo etapowe w tegorocznej edycji Dakaru, które dało Południowoafrykańczykowi wyraźne prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Drugie miejsce zajął pięciokrotny zwycięzca Dakaru Nasser Al-Attiyah w Dacii. Katarczyk nie był w stanie dotrzymać tempa rozpędzonemu Lateganowi, szczególnie w środkowej części etapu, i musiał zadowolić się drugą lokatą.

Najwięcej powodów do radości mieli jednak polscy kibice. Marek Goczał i Maciej Marton, startujący kliencką Toyotą Hilux, pojechali bardzo równo i bezbłędnie, kończąc etap na trzecim miejscu. Duet potwierdził wysoką formę i doskonałe przygotowanie do Dakaru, wyprzedzając wielu utytułowanych rywali. Tuż za nimi, na czwartej pozycji, zameldował się drugi z polskich akcentów w czołówce – Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk, co tylko podkreśliło siłę i szeroką reprezentację polskich załóg na tym etapie.

Piąte miejsce przypadło Sébastienowi Loebowi w Dacii, jednak dziewięciokrotny mistrz świata WRC stracił do Lategana blisko 18 minut i nie był w stanie realnie włączyć się do walki o zwycięstwo etapowe. Siódmy czas uzyskał Michał Goczał z zespołu Energylandia Rally Team, co sprawiło, że w czołówce etapu znalazło się aż trzech reprezentantów tej samej polskiej rodziny. Kolejne miejsca zajęli między innymi Toby Price, Saood Variawa oraz Seth Quintero, dzięki czemu Toyota umieściła aż siedem samochodów w pierwszej dziesiątce.

Czwarty etap był jednocześnie dniem wyraźnego spadku formy Forda. Najlepszy z kierowców amerykańskiej marki, Mattias Ekström, ukończył odcinek dopiero na 11. miejscu, tracąc ponad 26 minut. Carlos Sainz był dwunasty, a Nani Roma zakończył dzień jeszcze dalej. Największe straty zanotował jednak Mitch Guthrie, który dzień po swoim pierwszym zwycięstwie etapowym stracił aż 43 minuty.

Dramatyczne wieści napłynęły również z obozu Overdrive Racing. Urzędujący mistrz Dakaru Yazeed Al-Rajhi wycofał się z rajdu po 234 kilometrach etapu, definitywnie kończąc obronę tytułu. Problemy techniczne i narastające straty czasowe, w połączeniu z nie do końca zaleczonymi urazami pleców, skłoniły Saudyjczyka do podjęcia decyzji o rezygnacji.

Po czwartym etapie Lategan prowadzi w klasyfikacji generalnej z przewagą 3:55 nad Al-Attiyahem. Trzeci jest Mattias Ekström, przed Carlosem Sainzem, a bardzo wysokie piąte miejsce zajmuje Mathieu Serradori. W pierwszej dziesiątce znajduje się również Eryk Goczał, co dodatkowo podkreśla znakomity dzień Polaków.

Załogi noc spędzą w warunkach etapu maratońskiego, bez jakiejkolwiek zewnętrznej pomocy technicznej. Przed nimi druga część maratonu i przejazd z AlUla do Hail, który może jeszcze mocniej wpłynąć na losy Dakaru 2026.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.