McLaren z Red Bullem walczą nie tylko na torze

Fot. Red Bull Content Pool

Przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych w Austin w Formule 1 wybuchła kolejna techniczna burza, która odzwierciedla intensywność rywalizacji w sezonie 2024. Sprawa dotyczy domniemanych nieprawidłowości w rozwiązaniach technicznych stosowanych przez Red Bulla i jest kolejnym rozdziałem w serii kontrowersji, które towarzyszyły tegorocznej rywalizacji.

McLaren i skrzydła w centrum uwagi

Sezon rozpoczął się od klasycznego sporu o elastyczność przednich skrzydeł, co od lat stanowi szarą strefę w Formule 1. Elastyczność włókna węglowego pod obciążeniem sprawia, że trudno ją kontrolować przy pomocy statycznych testów. Chociaż FIA w przeszłości wydawała dyrektywy techniczne w tej kwestii, w tym roku zdecydowała, że dotychczasowe testy są wystarczające i nie wprowadziła bardziej rygorystycznych norm.

McLaren znalazł się w centrum uwagi w Baku, gdzie zaprezentował innowacyjne tylne skrzydło o niskim docisku, które generowało efekt mini-DRS, poprawiając prędkość maksymalną na prostych. Skrzydło przechodziło obowiązujące testy FIA, jednak wzbudziło kontrowersje wśród rywali i FIA poprosiła McLarena o zmodyfikowanie projektu przed następnym użyciem, które ma nastąpić w Grand Prix Las Vegas.

Red Bull pod ostrzałem

Obecnie to Red Bull stał się obiektem oskarżeń. Rywale wskazują na sposób, w jaki zainstalowano w ich bolidzie urządzenie do regulacji przedniej płyty podłogowej – tzw. „front bib”. Wszystkie zespoły stosują podobne rozwiązania, ale podejrzewa się, że system Red Bulla mógł być używany w trakcie warunków parc ferme, co jest zabronione.

Red Bull utrzymuje, że urządzenie jest niedostępne po pełnym złożeniu samochodu i przed rozpoczęciem jazdy. Jednak Oscar Piastri z McLarena skomentował: „To już nie jest szara strefa, to czarna strefa.”

Brak dowodów, brak rozwiązania

Udowodnienie, że Red Bull używał urządzenia wbrew zasadom parc ferme, będzie praktycznie niemożliwe. FIA zapowiada jednak wprowadzenie bardziej rygorystycznych procedur, ale dla rywali zespołu z Milton Keynes brak dowodów nie oznacza braku podejrzeń.

„Dlaczego mielibyśmy im ufać?” – pyta retorycznie jeden z przedstawicieli rywali.

Dlaczego sezon 2024 obfituje w kontrowersje techniczne?

Tegoroczny sezon jest trzecim z czteroletniego cyklu regulacyjnego, co sprawia, że zespoły coraz trudniej znajdują tradycyjne sposoby na poprawę osiągów. Każda marginalna przewaga może być decydująca, co prowadzi do bardziej kreatywnego myślenia, ale także do balansowania na granicy przepisów.

Zacieśnienie rywalizacji między Red Bullem a McLarenem przeniosło walkę z toru na pole techniczne i słowne. Szef McLarena Zak Brown otwarcie przyznaje, że wykorzystuje każdą możliwą okazję, by pomóc swojemu zespołowi. „Robię wszystko, co mogę, aby McLaren wygrał. To oznacza, że czasami będziemy w konflikcie z innymi zespołami” – powiedział Brown.

Helmut Marko z Red Bulla również nie widzi w tym nic nadzwyczajnego. „To normalna gra w Formule 1. Zespoły zawsze będą wzajemnie się oskarżać. Tak było, odkąd pamiętam.”

Co dalej?

FIA musi znaleźć sposób na utrzymanie równowagi między innowacyjnością a przestrzeganiem przepisów. Sezon 2024 pokazał, że walka o tytuł to nie tylko rywalizacja kierowców, ale także wyścig inżynierów. Jedno jest pewne – w tej grze o milisekundy każda decyzja może mieć kluczowe znaczenie dla losów mistrzostwa.