Milczarek przedwcześnie kończy Turbojulita Rally

Fot. Roman Podfigórny

Po długiej przerwie powrócił cykl Tarmac Masters. Czwarta runda Rajdowych Mistrzostw Dolnego Śląska odbyła się w Jedlinie Zdroju. Na mecie Turbojulita Rally zameldowało się 45 załóg. W tym gronie zabrakło rozstawionych z numerem 20 Mateusza Milczarka i Krzysztofa Pawlaka.

Reprezentujący zespół matex.motorsport zawodnicy wystartowali w zmodyfikowanym od ostatniej rundy BMW M3 E46. W warsztacie zespołu w miejscowości Czarne do samochodu klasy Pro RWD zamontowano nowe zawieszenie, które czekał pierwszy sprawdzian w prawdziwej rywalizacji na odcinkach specjalnych. Szybko okazało się, że auto zmieniło swoją charakterystykę na tyle, by kierowca musiał nauczyć się nim jeździć od nowa.

„Zmiana zawieszenia i zmiana ustawień geometrii kół wprowadziła dość dużą różnicę w prowadzeniu i wyczuciu samochodu, co przełożyło się na brak pewności jazdy w niektórych partiach. Samochód stal się bardziej «komfortowy», przez co nie do końca czułem kontakt z podłożem” – powiedział w rozmowie z RALLY and RACE Mateusz Milczarek.

Załoga nr 20 nie zamierzała jednak odpuszczać i pomimo braku pewności w prowadzeniu Mateusz po pierwszym odcinku specjalnym Rościszów zajmował dziewiąte miejsce. Niestety, to był koniec walki o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej, bowiem na kolejnym oesie po drobnym błędzie BMW wypadło poza trasę, przez co załoga matex.motorsport straciła prawie trzy minuty.

Podczas drugiego przejazdu odcinka Rościszów Mateusz znów dał z siebie wszystko i pomimo tego, że opony nie osiągnęły właściwego ciśnienia i przyczepności, wykręcił 11. czas. Powrót na 9-kilometrową próbę Turbo przyniósł jednak kolejnego pecha, który tym razem oznaczał koniec rajdu dla załogi nr 20.

„Chęć walki była wielka, ale pod dwóch zakrętach na OS4, złamał się sworzeń wahacza i wykluczył nas z dalszej jazdy” – tłumaczy Mateusz, który nie zamierza jednak składać broni.

„Inaczej to sobie wyobraziłem przed rajdem, ale to nie takie proste, jak nam się często wydaje. Wygląda na to, że będę potrzebował więcej czasu i kilometrów by znaleźć optymalne ustawienia w tym nie łatwym do prowadzenia samochodzie. Pomysłów ani woli walki mi nie brakuje, więc na pewno się jeszcze zobaczymy”.

Choć lista zgłoszeń wskazywała na inny stan rzeczy, Mateusz i Krzysztof byli jedyną załogą klasy Pro RWD, która pojawiła się na starcie Turbojulita Rally. Nikt z rywali nie odebrał im zatem żadnych punktów i mogą być już pewni pierwszej pozycji na koniec sezonu.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.