Drugi etap Rajdu Dakar 2026, prowadzący na dystansie 400 kilometrów do Al-Ula, upłynął pod wyraźnym znakiem Toyoty. Japoński producent całkowicie zdominował rywalizację w kategorii samochodów, zajmując pięć pierwszych miejsc na mecie odcinka specjalnego. Najszybszy okazał się Seth Quintero, który poprowadził ofensywę zespołu Toyota Gazoo Racing i sięgnął po zwycięstwo etapowe.
Amerykanin po zakończeniu rywalizacji nie krył zadowolenia z przebiegu dnia. „Jeśli walczysz o wygraną ze swoimi zespołowymi kolegami, to znaczy, że masz dobry dzień. Dzisiaj był właśnie takim dniem. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Dużo pracowaliśmy nad strategią i jeśli jutro zaliczę solidny etap i ustawię się w środku stawki przed maratonem, będę w pełni zadowolony” – przyznał Quintero.
Mimo wyraźnej dominacji Toyoty na etapie, to Nasser Al-Attiyah zakończył dzień jako lider klasyfikacji generalnej samochodów. Katarczyk w Dacii Sandrider dojechał do mety w ścisłej czołówce, co pozwoliło mu objąć prowadzenie w rajdzie. To pierwszy raz, gdy Al-Attiyah znajduje się na czele Dakaru od swojego ostatniego zwycięstwa w 2023 roku, a jednocześnie symboliczny moment dla Dacii, która zadebiutowała w rajdzie zaledwie rok wcześniej. Przewaga pięciokrotnego zwycięzcy Dakaru jest jednak minimalna – Quintero traci do niego zaledwie siedem sekund.
„To był dobry dzień. Jestem naprawdę zadowolony, że nie musieliśmy od początku jechać na granicy i udało się uniknąć przebić. Właśnie tak musimy podchodzić do najbliższych dwóch-trzech dni, a potem złapiemy odpowiedni rytm. Kluczowy będzie jutrzejszy etap, bo nawigacyjnie zapowiada się bardzo trudno. Ten teren nie jest łatwy” – ocenił Al-Attiyah.
Drugie miejsce na etapie zajął Henk Lategan, który tym samym wyraźnie poprawił swoją sytuację po trudnym początku rajdu. Trzeci był Yazeed Al Rajhi w Toyocie Hilux zespołu Overdrive Racing. Czołową piątkę Toyoty uzupełnili Toby Price w kolejnej Toyocie Gazoo Racing oraz João Ferreira reprezentujący Toyotę Gazoo Racing SA.
Szóste miejsce wywalczył Sébastien Loeb, który tym razem okazał się szybszy od swojego zespołowego kolegi z Dacii – Al-Attiyaha – na samym etapie, choć w klasyfikacji generalnej nadal to Katarczyk pozostaje przed Francuzem. W dalszej części czołowej dziesiątki znaleźli się Michał Goczał z zespołu Energylandia Rally Team, Saood Variawa (Toyota Gazoo Racing SA) oraz Eryk Goczał, również reprezentujący Energylandia Rally Team.
Zwycięzca pierwszego etapu, Guillaume de Mevius, tym razem musiał zapłacić cenę za otwieranie trasy. Belg ukończył etap na 11. miejscu i spadł na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, tracąc do Al-Attiyaha 1:09. „Otwieranie trasy nigdy nie jest łatwe i wiedzieliśmy, że tak będzie. Szczerze mówiąc, nie było wielkich pułapek i nawigacyjnie daliśmy sobie radę. Problemem jest jednak koncentracja – nie ma śladów ani punktów odniesienia, a motocykle nie zawsze jadą tym samym torem co my. To bardzo wymagające. Uważam, że dzień był udany. Jutro ma być jeszcze trudniej, więc myślę, że jesteśmy w dobrej pozycji” – podsumował de Mevius.
W pozostałych kategoriach również nie brakowało ciekawych rozstrzygnięć. W klasie Stock najszybsza była Sara Price, która wyprzedziła swojego zespołowego kolegę z ekipy Defender Rally – Rokasa Baciuškę. W kategorii Challenger zwyciężył Lucas del Rio z zespołu BBR Motorsport, natomiast w SSV najlepszy okazał się Gonçalo Guerreiro.
W rywalizacji motocyklistów role się odwróciły w porównaniu z pierwszym etapem. Daniel Sanders wygrał odcinek i przejął prowadzenie w klasyfikacji generalnej RallyGP, detronizując swojego zespołowego kolegę z Red Bull KTM Factory Racing – Edgara Caneta.
Drugi etap potwierdził, że Dakar 2026 szybko nabiera tempa, a różnice w czołówce są minimalne. Przed zawodnikami kolejne, coraz trudniejsze dni, w których strategia i nawigacja mogą odegrać decydującą rolę.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.





