Rajdy amatorskie – co może się zmienić od 2025 roku

Z niecierpliwością oczekujemy regulaminów na rok 2025 w rajdach, a szczególnie w rajdach amatorskich. Pierwsze przecieki i informacje o KSS, które już znamy zapowiadają sporo zmian względem minionych lat.

Zobacz także: Nowy obowiązkowy KSS na 2025 do rajdów, wymagany do rejestracji pojazdu na nowych przepisach

Z dużym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się wyraźnego rozdzielenia aut seryjnych od aut sportowych. Co to oznacza dla kierowców? Spodziewamy się, że wszystkie auta które są mniej lub bardziej zmodyfikowane, a szczególnie w sposób wyraźny jak klatka bezpieczeństwa, pasy i fotel kubełkowy, będę musiały być zarejestrowane jako sportowe, w myśl nowych przepisów, z nowym KSS bo inaczej nie będą dopuszczone do żadnego wydarzenia pod wizą PZM. Jak dowiedzieliśmy się jeszcze to typowe rajdówki nawet zalegalizowane nie będą w ogóle dopuszczone do imprez typu KJS, zarówno w klasach pojemnościowych jak i w klasie Gość. Legalizacja auta do sportu oznacza od razu „awans” do SKJS/RO i wyżej z zakazem startu w KJS. Bez problemowo w nowy rok wkroczą kierowcy, którzy jeżdżą seryjnymi pojazdami lub tylko z drobnymi modyfikacjami mechanicznymi.

Auto seryjne vs auto rajdowe

Gdzie jest granica auto sportowe / seryjne

Tutaj zacznie się pole do interpretacji. Co jest autem seryjnym, a co autem sportowym. Jeśli jest klatka bezpieczeństwa to wszystko jest oczywiste. Ale czy kubełek już kwalifikuje auto jako sportowe? Zanosi się, że tak. Prawdopodobnie będzie można się poruszać w zakresie modyfikacji drogowych z homologacją E, czyli np. w Subaru wolnossącym będzie można założyć fotele z STi, albo hamulce typu „czterotłok” lub „złote brembo”. Ale już np. błyszczący hydrauliczny hamulec ręczny wystający z tunelu będzie powodem niedopuszczenia. Auto będzie musiało być kompletne czyli spodziewamy się, że wybebeszone wnętrze już nie będzie dopuszczone tak samo jak lekkie elementy nadwozia czy wloty powietrza zamiast lampy. Wyznacznikiem będzie przegląd okresowy. Czyli to co przechodzi na przeglądzie będzie dopuszczone jako seryjne. To oznacza, że wszelkie modyfikacje ograniczą się do silnika, skrzyni i zawieszenia. Sportowe rozwiązania bezpieczeństwa w autach seryjnych będą … zabronione. W praktyce dowiemy się o tym podczas BK i interpretacji sędziego technicznego.

Seryjne, usportowione, zmodyfikowane, sportowe – interpretacji tyle co osób czytających

Rajdowe auto tylko dla wybranych

Obecne zasady były niedoprecyzowane od lat, ale wszyscy nauczyli się z tym żyć. Zarówno kierowcy, organizatorzy jak i policja. Nawet diagności oswoili się z autami z klatkami bezpieczeństwa. Otóż pozwalało to na względnie dostępne (finansowo) stosowanie sportowych rozwiązań bezpieczeństwa przez kierowców. Czyli klatka, kubły i pasy szelkowe. Tak naprawdę było to dobrowolne dbanie o swoje bezpieczeństwo, bo klatka powodowała przyrost masy pojazdu i odpływ gotówki, którą można by było użyć do pozyskania kolejnych koni mechanicznych. Chociaż część organizatorów w imprezach amatorskich już zalecała klatki bezpieczeństwa. Pokazuje to również, że mieliśmy świadomych kierowców, BK eliminowało tylko tych co robili to nie umiejętnie lub skrajnie po taniości. Można powiedzieć, że życie samo się ukształtowało i było to nawet logiczne, praktyczne i działało.

Czy wyraźna modyfikacja osprzętu silnika wciąga nas już w definicje auta sportowego?

Skoro coś działa to po co to zmieniać

Niestety podjęte próby legalizacji, zmian czy poprawy zaczęły tylko pogarszać sytuację. Oczywiście wierzymy w dobre intencje wszelkich przedstawicieli PZM jednak efekt widzimy dzisiaj, czyli spore zamieszanie, niepewność wymieszana z poczuciem bezradności. Auta z klatkami przestały przechodzić przeglądy bo diagności zaczęli się bać. Urzędnicy stworzyli przepisy, które są tak ułomne, że aż trudno to by było sobie wyobrazić jeszcze kilka lat temu. Jest to efekt bezmyślnego kopiowania zasad z innych krajów bez próby zrozumienia sytuacji czy słuchania kogoś ze środowiska z PZM włącznie. Wszelkie rozwiązania łagodzące te zasady, a stosowane za granicą zostały pominięte. Legalne auto w myśl prawa … nie może poruszać się po drogach, mechanik w ogóle nie może go prowadzić, OC wystrzeli do kwot powyżej 10 tys. zł. Celem było wyeliminowanie tych aut z dróg, aby w najprostszy sposób rozwiązać problem.

Licencja rajdowa jak licencja lotnicza

Tutaj osobny akapit poświęcimy wymogom posiadania licencji do prowadzenia auta rajdowego. To kolejny dowód, że osoby piszące te przepisy nie znają zasad motorsportu. Założono, że auto sportowe to tak skomplikowana maszyna i niebezpieczna dla kierowcy i otoczenia, że jazda po ulicy 50 km/h wymaga od kierowcy licencji niczym od pilota samolotu. Swoją drogą licencja rajdowa to szkolenie z zasad rajdu, a nie z jazdy autem rajdowym i tajnikami jego budowy. A tak naprawdę jedyną nadzwyczajną umiejętność jaką musi posiadać kierowca to podstawowa gibkość ciała, aby się wślizgnąć przez klatkę na fotel.

Wszystkie inne rozwiązania są jak w autach seryjnych, światła, kierunkowskazy, wycieraczki, gaz, hamulec. Może są w innych miejscach, ale przesiadając się z Fiata do Forda czy VW też musimy spodziewać się utrudnień w postaci innej lokalizacji przycisków. To powoduje, że mechanicy chcący być ok z przepisami muszą wyrobić licencję, aby takie auto prowadzić. Jednak jest to o tyle dziwne, ponieważ te auta i tak nie mogą poruszać się po drodze. Więc za pewne chodzi tylko o dojazd z parku zamkniętego na serwis po zakończeniu rajdu.

Co teraz

Duże zespoły i zawodnicy z czołówki się obronią. Mają od tego ludzi, mają na to budżet. Dziwi za to cisza i nie zabieranie głosu w sprawie, która tyczy się ich bezpośrednio oraz ich fanów, znajomych i kolegów, którzy jeżdżą w imprezach amatorskich. Gorzej z tymi co są na samym dole tej rajdowej drabinki z domowymi budżetami. „Liźnięcie” motorsportu poprzez podstawowe lub częściowe modyfikacje nie będzie już możliwe. Kierowcy zostaną przed wyborem, albo cofnąć wszelkie modyfikacje auta, albo podjąć próby i wyzwanie z legalizacją i przejść formalnie na zawodowstwo. Legalizacja na auto rajdowe zapowiada się na bardzo długi proces i bardzo kosztowny. Wyjściem pośrednim jest KSS auta wyścigowego i licencja wyścigowa. To uwolni auto od corocznych problemów z przeglądami i opłatami OC. Jednak już na zawsze będzie skazane na jazdę po torach. Innym wyjściem i niestety pewnie wiele osób to zrobi jest pozostanie w szarej strefie, ewentualnie przyciemnić szyby, rozkleić auto, liczyć na brak kontroli policyjnej podczas dojazdu na tor czy na próbę. Pytanie jak długo PZM pozwoli sędziom na BK respektować taką „partyzantkę”. Kierowcy świadomie nie wyrabiali licencji, ponieważ nie interesowały ich starty w Mistrzostwach Polski albowiem poziom i atmosfera rajdów amatorskich była dla nich wystarczająca. Prosta i tania formuła miała wielu zwolenników, a amatorki dawno przerosły zainteresowaniem profesjonalne zawody.

Na tą chwilę co możemy doradzić to spokojne przeczekanie i nie wykonywanie nerwowych ruchów. Ponieważ wszystko się jeszcze kształtuje, najgorzej i najtrudniej będą mieć osoby przecierające szlak. Warto powstrzymać się i w emocjach nie wycinać klatek bezpieczeństwa. Poczekajmy na rozwój sytuacji. A osoby, które chciałyby rozpocząć taką budowę auta do sportu powinny jeszcze raz zastanowić się czy chcą w to wchodzić, albo też powinny zaczekać z takimi decyzjami.

Ostatni bastion

Obronną ręką jeszcze z tych zmian wyjdą za pewne wydarzenia na torach, lotniskach lub odcinkach zamkniętych. Ewentualnie wydarzenie bez wizy PZM, ale też na zamkniętych obiektach. Zarówno klasyczne dni otwarte jak i zawody z pomiarami czasu. Tam organizator nie dochodzi jak auta są transportowane na miejsce. Interesuje go zgodność z zasadami bezpieczeństwa na podstawie Dowodu Rejestracyjnego lub dotychczasowego KSS. Więc przepisy tutaj zostaną „po staremu” przynajmniej na razie.

Podcinanie gałęzi

Podkreślamy, że wierzymy w dobre intencje władz PZM, jednak wyszło jak wyszło. Konsekwencje mogą pojawić się z opóźnieniem. Dzisiaj profesjonalna rajdowa liga może nie jest imponująca, ale jest kompletna. Jednak napływ nowych kierowców może się jeszcze zmniejszyć. Zniknęło stopniowanie przejścia ze sportu amatorskiego do zawodowego. To „przedszkole” czy „piaskownica” w postaci KJSów cofa się. Nowi kierowcy nie będą mieli okazji liznąć motorsportu bez pełnego wejścia w rajdy. Więc ciężko przewidzieć ilu to zaryzykuje w ciemno. Pozostaną w seryjnych autach na próbach i trasach dopasowanych do aut bez klatek i spadnie atrakcyjność takich wydarzeń. Konsekwencje są łatwe do przewidzenia, spadek atrakcyjności to spadek zainteresowania.