Rosja na długi czas pożegnała się z F1 pod względem organizacyjnym i sportowym. To nie oznacza, że Autodrom Soczi będzie święcić pustkami. Jeden z dziennikarzy wpadł na dość ciekawy pomysł zastąpienia Grand Prix F1.
Kilkanaście godzin po ataku Rosji na Ukrainę organizacja FIA poinformowała o odwołaniu Grand Prix w tym kraju. Kilka dni później doszły do tego kolejne sankcje, jak brak transmisji telewizyjnej z wyścigów, brak dostępu do serwisu F1, a także zerwanie wieloletniego kontraktu na organizację wyścigów Formuły 1 w tym kraju.
Zobacz: Mazepin przekazuje kask do Rosyjskiego Muzeum Sportu
Większość fanów Formuły 1 w Rosji szuka sposobów na dostęp do nielegalnych streamingów i transmisji z wyścigów, a tymczasem dziennikarz Kirił Dementiew zaproponował swoim rodakom alternatywną rozrywkę.
W wywiadzie dla rosyjskiego blogera skrytykował włodarzy „królowej motorsportu” twierdząc, że reputacja tej dyscypliny pozostawia wiele do życzenia. Zarzuca organizatorom, że organizują wyścigi w krajach, które „śmierdzą ze względu na nieposzanowanie praw człowieka i innych kwestii”. Później dodał, że odwoływanie wyścigu w Rosji z powodu sytuacji na Ukrainie sprawia, że „Formuła 1 chce być bardziej święta niż papież”.
Rosyjski dziennikarz specjalizujący się w… piłce nożnej zaproponował, żeby na obiektach w Soczi i Sankt Petersburgu zorganizowano alternatywną imprezę.
„Na torze w Soczi można organizować wyścigi kombajnów o nagrodę imienia Aleksandra Łukaszenki. Myślę, że to bardzo dobry pomysł”
– powiedział Dementiew w wywiadzie dla jednego z rosyjskich blogerów. Myślicie, że Rosjanie docenią kreatywność dziennikarza?










