Rozłam w wyścigach na Nürburgringu

131
Fot. Gruppe C Photography

Tor Nürburgring Nordschleife słynie ze swojego 24-godzinnego wyścigu, jednak przez cały sezon odbywa się cała seria krótszych wyścigów długodystansowych pod nazwą NLS. Spór o zmianę struktury właścicielskiej doprowadził jednak do rozłamu w «zielonym piekle».

Nürburgring Langstrecken-Serie (NLS) to cykl wyścigów, który powstał w 1977 roku po tym, jak automobilkluby organizujące swoje zawody postanowiły połączyć siły i wprowadzić jednolite zasady. Seria była początkowo znana jako VLN – Veranstaltergemeinschaft Langstreckenpokal Nürburgring, czyli stowarzyszenie organizatorów wyścigów długodystansowych na Nürburgringu. Wspomniane automobilkluby to lokalne jednostki Allgemeiner Deutscher Automobil-Club (ADAC) lub Deutscher Motorsport Verband (DMV).

Seria działała prężnie i pozostano przy formacie, w którym każdy ze zrzeszonych automobilklubów organizował jedną rundę, zapewniając im unikalny klimat. W 2001 roku seria została uznana przez niemiecki związek motorowy DMSB i od tamtej pory zwycięzcy otrzymują tytuł długodystansowych mistrzów kraju.

Zobacz też: Wspomnienie Sabine Schmitz – Królowej Nürburgringu

NLS funkcjonowało nie zważając na problemy finansowe samego toru Nürburgring, który w 2014 roku został w końcu częściowo sprzedany rosyjskiemu funduszowi NR Holding. W przeciągu dwóch lat nowy właściciel nabył resztę udziałów i posiada ich obecnie 99% – symboliczny jeden procent należy do Getspeed.

Po objęciu pełnej kontroli nad torem, nowy właściciel wszedł w spółkę ze stowarzyszeniem, zakładając nowy podmiot VLN VV, który stał się odpowiedzialny za organizację NLS. Zgodnie z umową, NR Holding posiadało 60% udziałów, natomiast automobilkluby – zrzeszone pod nazwą VLN Sport – pozostałe 40%.

Nie rodziło to żadnych komplikacji do 2023 roku, kiedy głównym sponsorem NLS został Automobilclub von Deutschland – organizacja konkurencyjna wobec ADAC. Jesienią NR Holding zaproponował, aby AvD dołączyło do VLN VV, zostając 25-procentowym udziałowcem. NR Holding miało zatrzymać 51% udziałów, z kolei rola VLN Sport miała zostać zredukowana do 24%.

Właściciele toru tłumaczyli się troską o VLN Sport w związku z malejącą popularnością serii przez pandemię, wojnę w Ukrainie oraz spowolnienie gospodarcze w Niemczech. Automobilkluby stanowczo odrzuciły jednak tę propozycję, uważając, że sprowadziłoby ich to do roli widzów we własnym cyklu wyścigowym.

Prawdziwym motywem działań NR Holding miało być jednak zyskanie lepszej karty przetargowej wobec ADAC, którego oddziały organizują łącznie 80% wszystkich zawodów na Nürburgringu, w tym 24-godzinny wyścig.

Zobacz też: 24h Nürburgring: historyczne, wzruszające zwycięstwo «Klopsików»’

Po odrzuceniu propozycji nowej struktury udziałów, NR Holding wystąpiło z VLN VV, pozostawiając stowarzyszenie VLN Sport w roli jedynego organizatora cyklu NLS. Właściciel toru następnie wypowiedział kontrakt na wynajem toru, uniemożliwiając rozgrywanie wyścigów Mistrzostw Niemiec.

Chcąc wywrzeć presję na ADAC i zmusić ich do negocjacji, NR Holding ogłosiło założenie wraz z AvD nowej serii wyścigowej Nürburgring Endurance Series (NES), która miała zastąpić NLS i ściągnąć do siebie wszystkie jej zespoły.

W swoich działaniach włodarze toru popełnili jednak ogromny błąd… i nie zapoznali się z prawem. W 2012 roku rząd Nadrenii-Palatynatu uchwalił tzw. ustawę o Nürburgringu, mówiącą, że dostęp do infrastruktury obiektu musi być świadczony w sposób niedyskryminujący na potrzeby wyścigów, jazd cywilnych oraz rozwoju samochodów drogowych.

VLN Sport wytoczyło więc NR Holding sprawę sądową w Moguncji i odniosło druzgocące zwycięstwo. Sąd przyznał im dostęp do toru osiem razy w ciągu roku za „rozsądną stawkę”. Właściciele toru odwołali się do wyższej instancji i co prawda udało im się zmniejszyć alokację VLN Sport do pięciu razy w ciągu roku, uzyskując trzy terminy dla NES, sąd orzekł, że w świetle wspomnianej ustawy tor Nürburgring stanowi „niezbędną infrastrukturę” i mają do niego zastosowanie takie same przepisy jak w przypadku linii kolejowych czy sieci energetycznych.

W związku z tą decyzją, NR Holding nie może ani uniemożliwić VLN Sport dostępu do toru ani narzucić zawyżonych, nieuzasadnionych ekonomicznie opłat za wykorzystanie obiektu.

Po przegraniu w sądzie, właściciele toru wystąpili także ze spółki z AvD, które mimo wszystko wykorzysta swoją szansę i spróbuje zorganizować trzy rundy NES. Na czele nowego cyklu stanął były prezes VLN Ralph-Gerard Schlueter, który stanowczo podkreśla, że NES i AvD nie były w żadnym momencie stronami konfliktu.

To, czy NES faktycznie wystartuje w tym roku, jest poddawane w wątpliwość. Cała sprawa jest jeszcze daleko od ostatecznego rozwiązania, bowiem proces został przeprowadzony w trybie przyspieszonym, a wyrok posiada moc prawną tylko na 2024 rok.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.