Od momentu inwazji wszyscy kierowcy z Rosji pożegnali się z międzynarodowymi seriami wyścigowymi. Sergiej Sirotkin, były kierowca F1, wpadł na pomysł stworzenia konkurencji, czyli lokalnych serii wyścigowych.
Świat sportu zaproponował rosyjskim kierowcom kompromis w postaci zasad przedstawionych przez FIA. Federacja nie zawiesiła kierowców pod warunkiem występowania pod neutralną flagą oraz podpisania zobowiązania do zakazu komentowania polityki Władimira Putina i zachowania neutralności.
Czytaj: FIA zdecydowała o przyszłości rosyjskich kierowców
To wzbudziło sporo kontrowersji i sprzeciwu ze strony Rosjan. Wszystko za sprawą uchwalonego niedawno „prawa Putina”, które może wsadzić sportowców za kraty na wiele lat.
Przeczytaj koniecznie: „Prawo Putina” straszakiem na kierowców z Rosji
Siergiej Sirotkin ma plan
Kierowca podzielił się swoimi przemyśleniami na temat embarga dla rosyjskich kierowców. Zachodnie sankcje można według niego wykorzystać do stworzenia w Rosji atrakcyjnych serii wyścigowych, które mogłyby rywalizować z Formułą 1 oraz innymi światowymi seriami mistrzostw.
„Obecne realia powinny nas pobudzić do rozwoju sportów motorowych w Rosji oraz ich ekspansji” – skomentował Sirotkin na kanale Telegram.
Dodał, że to najlepszy czas na uruchomienie takich projektów, a sankcje uznał za „impulsywne i pochopne decyzje”. Zaapelował do ludzi ze świata rosyjskiego motorsportu, żeby wyciągać wnioski i szukać rozwiązań.
Zobacz: Nikita Mazepin ujawnia kulisy rozstania z Haasem!
Były kierowca F1 powiedział, że jest to „bardzo nieprzyjemne, gorzkie i smutne uświadomienie sobie, że takie coś jest możliwe w XXI wieku”. Oczywiście nie chodziło mu o aktualną sytuację na Ukrainie i agresję Rosji, tylko kwestię startów pod neutralną flagą, które nazwał „decyzją polityczną”. W swoim wystąpieniu oskarżył zachód o działanie na szkodę karier wielu młodych sportowców z Rosji.

Sirotkin poza F1 od 2018 roku
Sergiej Sirotkin przez ostatnie lata nie znalazł jednak rozwiązania na swoją karierę i regularne starty w Formule 1. Ostatnie starty zaliczył w 2018 roku, gdy zasiadł za kierownicą Williamsa. Zawodnik jest od wielu lat pod parasolem finansowym SMP Racing, zarządzanym przez Borisa Rotenberga, jednego z bliskich przyjaciół Putina.
To właśnie jego pieniądze w połączeniu z partycypacją koncernu Gazprom zapewniły Rosjaninowi miejsce w Formule 1. Przypomnijmy, że pieniądze oferowane przez rosyjskich oligarchów (ok. 15 mln dolarów) przebiły budżet oferowany przez sponsorów Roberta Kubicy.










