Oliver Solberg nie przestaje imponować w pierwszej fazie Rajdu Monte Carlo. Po pierwszej piątkowej pętli kierowca Toyoty Gazoo Racing jeszcze bardziej powiększył przewagę nad rywalami, najlepiej radząc sobie w niezwykle wymagających warunkach na oesach, gdzie każdy wyjazd poza asfalt oznacza spotkanie ze śniegiem i lodem.
Szwed był najszybszy zarówno na porannym odcinku Laborel, jak i na próbie La-Bâtie-des-Fontes / Aspremont, docierając na południowy serwis po sześciu odcinkach specjalnych z przewagą 1:04,2 nad zespołowym kolegą Elfynem Evansem. Co istotne, Solberg zdołał utrzymać wysokie tempo mimo przebicia lewego przedniego koła na OS5. Na ostatnim oesie pętli – rozgrywanym w mieszanych warunkach, od śniegu i brei po mokry asfalt – ponownie okazał się najszybszy.
„Przed nami jeszcze bardzo, bardzo długa droga. Popołudnie będzie naprawdę trudne” – podkreślił lider rajdu.
Evans próbował odpowiedzieć na długim oesie Saint-Nazaire-le-Désert / La Motte-Chalancon, gdzie skorzystał z poprawiającej się przyczepności i odniósł swoje pierwsze oesowe zwycięstwo w tegorocznym sezonie. Straty poniesione na kolejnym odcinku sprawiły jednak, że Walijczyk skupił się raczej na dowiezieniu pozycji niż na dalszym ataku. „Bardzo trudno było na przełęczy. Śnieg jest mokry i nie ma żadnej przyczepności” – ocenił.
Na trzecim miejscu po porannej pętli plasował się Sébastien Ogier. Obrońca tytułu nie był w stanie dotrzymać tempa Solbergowi na odcinkach obfitujących w breję pośniegową, ale jednocześnie utrzymywał bezpieczny dystans nad kierowcami Hyundaia. „W brei będziemy sporo tracić. Robimy, co możemy” – przyznał Francuz.
W pierwszej piątce znalazło się miejsce dla dwóch kierowców Hyundaia. Thierry Neuville awansował na czwarte miejsce po czystej, choć zachowawczej jeździe, natomiast Adrien Fourmaux był piąty, wciąż szukając pełnego zaufania do auta w zmieniających się warunkach. „Na początku było bardzo śnieżnie, z dużą ilością brei. Na szybkich partiach byłem trochę zbyt ostrożny” – powiedział Fourmaux.
Kolejny solidny występ zanotował Jon Armstrong. Debiutant w Rally1 z zespołu M-Sport Ford, mimo kompromisu w doborze opon, ukończył pętlę na szóstym miejscu, potwierdzając dojrzałe podejście do ekstremalnych realiów Monte Carlo.
Dalej w klasyfikacji Takamoto Katsuta spadł na ósme miejsce po dwóch przebiciach opon, a podobne problemy spotkały Grégoire’a Munstera, który zakończył poranek na 14. pozycji. Ósmy był także Hayden Paddon, tuż przed liderami WRC2 – Léo Rosselem i Nikołajem Griazinem.
Pierwsza piątkowa pętla tylko potwierdziła, że Rajd Monte Carlo pozostaje bezlitosnym sprawdzianem konsekwencji i opanowania, a przed załogami wciąż wiele kilometrów pełnych nieprzewidywalnych wyzwań.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.











