Szef zespołu Mercedesa w Formule 1 Toto Wolff przyznał, że miał realną możliwość podpisania kontraktu z Maxem Verstappenem. Austriak jednak tego nie zrobił przez ważność umów Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga.
Holender swój pierwszy sezon w Formule 1 rozpoczął w 2015 roku w barwach Scuderia Toro Rosso [obecnie AlphaTauri]. Rok wcześniej został objęty partnerstwem juniorskiego programu Red Bulla, który kształci młode talenty w wyścigach samochodowych. Verstappen z powodzeniem startował wtedy w europejskiej Formule 3 w barwach zespołu Van Amersfoort Racing, zajmując na koniec sezonu trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Historia dwukrotnego mistrza świata F1 mogła potoczyć się jednak inaczej, co potwierdził Toto Wolff, który miał szansę zakontraktować młodego Holendra.
Szef Mercedesa ujawnił, że Verstappen i jego ojciec Jos dwukrotnie odwiedzili go w celu omówienia potencjalnego dołączenia do ekipy Mercedesa: „Rozmawiałem z Josem i Huubem Rothengatterami [menedżerem Josa Verstappen w F1], kiedy przyszli do mojego biura w Brackley i musiało to być, gdy Max był w kartingu lub pod koniec jego kartingowych dni [w 2013 roku] tuż przed Formułą 3 [w 2014]” – powiedział Wolff dla ESPN. „A potem znowu rozmawialiśmy, kiedy Max i Jos odwiedzili mnie w moim domu w Wiedniu. Spędziliśmy kilka godzin, rozmawiając o jego przyszłości”.

Niestety ze względu na ważność kontraktów Lewisa Hamiltona, Nico Rosberga i brak zespołu „B” Mercedesa, Verstappen nie miał szans zadomowić się w zespole spod znaku trójramiennej gwiazdy. Wolff przyznał, że żałuje, iż tak się potoczyły sprawy, ale nie miał innego wyjścia na tamten moment: „Czy żałuję, że przegapiłam Maxa? Oczywiście , ale w tamtych czasach nie było to możliwe. Mieliśmy dwóch kierowców, z których byłem bardzo zadowolony, Nico [Rosberg] i Lewis [Hamilton], a kiedy Nico odszedł [na koniec sezonu 2016], Valtteri [Bottas] był wtedy opcją, a Max nie był nawet dostępny ”.
Austriak stwierdził również, że duet kierowców Hamilton-Verstappen w Mercedesie raczej nie byłby dobrym rozwiązaniem: „Czy Max i Lewis funkcjonowaliby? Chyba nie. Lewis jest człowiekiem Mercedesa od zawsze, więc nigdy nie musiałem zadawać sobie tego trudnego pytania dla organizacji. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Miałem jednak dwóch kierowców w fotelach, bez umowy z juniorskim zespołem, więc było jasne, że opcja z Toro Rosso była tym, co musieli zrobić i dobrze sobie poradzili. Zawsze jednak utrzymywaliśmy przyjacielski kontakt, ale nigdy nie rozmawialiśmy o jeździe”.
Wolff dodatkowo na swoją obronę bierze fakt, że nazwisko Vesrtappen w okresie startów w F3 nie było aż nadto wybijającym się, a także nie zdobył tytułu na koniec sezonu: „Myślę, że w tamtych czasach nie było wielkiego szumu wokół Maxa, ponieważ Max i Van Amersfoort nie zdobyli mistrzostwa w tym roku. Esteban [Ocon] wygrał w bardziej konkurencyjnym samochodzie. Tylko wtedy, gdy ktoś dorasta i dojrzewa w Formule 1, można powiedzieć, że jest prawdziwym mistrzem świata – wyjątkowym. Wcześniej mieliśmy Lewisa, Michaela Schumachera, a jeszcze wcześniej [Ayrtona] Sennę. Kto będzie następny? Czy było jasne, że Max wejdzie w te buty? Wtedy nie było to jasne”.










