Kuba Śmiechowski – szef i kierowca Inter Europol Competition, jedynego polskiego zespołu w wyścigu 24h Le Mans. Rozmawiamy tuż przed piątym startem.

Co przesądza o wyjątkowości tego wyścigu? Dlaczego cieszy się on taką sławą na całym świecie? 

– Myślę, że to głównie kwestia historyczna, kwestia tradycji i tego, że jest to jeden z najstarszych wyścigów świata. W tym roku obchodzimy stulecie imprezy, kontynuujemy więc wieloletnią tradycję. Miejsce – niemal środek Europy, a więc wszyscy mają stosunkowo blisko. Zawsze jest wiele imprez towarzyszących, a oprawa jest niesamowita. Z tych powodów 24h Le Mans jest jednym z najważniejszych wyścigów w roku. 

Czy odczuwasz ekscytację z powodu faktu, że jesteś jednym z zaledwie dwóch Polaków na starcie?

– Oczywiście, to wielki zaszczyt, zwłaszcza, że jesteśmy jedynym polskim zespołem na liście zgłoszeń. Jestem także bardzo podekscytowany tym wszystkim, co przygotowali organizatorzy z okazji jubileuszu. Wszystko razem sprawia, że jest to naprawdę wyjątkowe przeżycie i spektakularne doświadczenie. 

Na pewno pamiętasz swój pierwszy start w Le Mans w 2019 roku. Porównując swoje odczucia przy tym pierwszym starcie i tegorocznym – jesteś bardziej, mniej podekscytowany?

– Oczywiście jestem zdecydowanie bardziej podekscytowany tegorocznym startem! Obserwując nasze dotychczasowe wyniki w tym sezonie uważam, że mamy szansę walki o bardzo dobre pozycje na mecie. Ekscytacja zawsze towarzyszy mi bezpośrednio przed każdym wyścigiem, nieistotne czy jest to pierwsza, piąta czy dziesiąta edycja. To zawsze bardzo wyjątkowe przeżycie.

Piąte miejsce w 2021 roku to wasz najlepszy dotychczas wynik, ale warto przypomnieć, że zdobyliście wtedy trzecią pozycję wśród załóg klasyfikowanych w mistrzostwach świata. Przyznano wam wtedy punkty za miejsce na podium. Jak oceniasz szanse na poprawę tego wyniku?

– Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani i zmotywowani, aby poprawić ten wynik lub przynajmniej go wyrównać. Jestem przekonany, że to realny cel. W ciągu 24 godzin wiele może się wydarzyć, zarówno nam jak i naszym konkurentom. Dlatego na wynik musimy poczekać do niedzielnego popołudnia.

W zeszłym roku nie poszło Wam tak dobrze. Obydwa samochody były na mecie, ale na dalszych miejscach. Jaka była tego przyczyna? Co poszło nie tak? 

– W obu samochodach doszło do identycznej usterki, kompletnie niezależnej od nas. Chodziło o części dostarczone przez producenta silników. Jako że nie możemy ich dotykać czy wymieniać podczas wyścigu, byliśmy zmuszeni zjechać na pit stop i poczekać na ludzi z obsługi technicznej producenta silników – firmy Gibson, co zajęło sporo czasu. Był to jedyny defekt i gdyby nie on, na pewno skończylibyśmy wyścig na dużo wyższej pozycji.

24 zgłoszenia w LMP2, wiele znakomitych zespołów i kierowców. Kogo zaliczasz do grona najgroźniejszych rywali? 

– Trzy najmocniejsze zespoły to oczywiście Jota, WRT oraz United Autosports. Każdy z nich jest zdeterminowany by walczyć o zwycięstwo. Kolejny groźny rywal to Prema Racing. Mam nadzieję, że my także będziemy zaliczać się do grona faworytów i włączymy się do walki o miejsca na podium.

Powiedziałeś niedawno w wywiadzie, że nie znasz sportowca, który marzyłby o zajęciu drugiego czy trzeciego miejsca na mecie. Trzeba jednak patrzeć na sprawę realnie – które miejsce uznałbyś za satysfakcjonujące, oprócz pierwszego?

– Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Biorąc pod uwagę stawkę, która jest bardziej wyrównana, niż dwa lata temu, miejsce w czołowej piątce byłoby bardzo dobrym wynikiem. Na pewno zrobimy wszystko, aby chociaż jeden z naszych samochodów znalazł się właśnie w piątce.

W każdym z trzech tegorocznych wyścigów stawka była niezwykle wyrównana. Po sześciu czy ośmiu godzinach wyścigu, niemal wszyscy dojeżdżali do mety na okrążeniu zwycięzcy. Czemu zawdzięczamy takie wyrównanie poziomu?

– Rzeczywiście, stawka jest wyrównana na niesłychanie wysokim poziomie. W tym roku, oprócz nas i zespołu Vector Sport, pozostałe są zespołami fabrycznymi. Jota wystawia Hypercar Porsche, United współpracuje z McLarenem, a Alpine – sama nazwa tłumaczy wszystko. Wszyscy mają olbrzymie zasoby, a także ogromną wiedzę o samochodach i mnóstwo danych. Wydaje się, że po prostu wszyscy wiedzą wszystko i to sprawia, że samochody są obecnie na tak wyrównanym poziomie.

Wspomniałeś niedawno, że Le Mans to Twój ulubiony tor – dlaczego? 

– Tak, jest to mój ulubiony tor w kalendarzu. Jest po prostu wspaniały. Jego układ bardzo mi odpowiada. Jest tam wiele szybkich zakrętów, a zaraz po nich hamowania czy trudne sekwencje takie jak na przykład zakręty Porsche czy Karting, a potem ostatnie dwie szykany… to wszystko czyni ten tor wyjątkowym. 

A który fragment czy zakręt najbardziej podoba Ci się w Le Mans?

– Najlepsza jest moim zdaniem sekwencja zakrętów Indianapolis / Arnage. 

Ile osób pracuje na wasz wynik podczas wyścigu?

– Łącznie nasz zespół składa się podczas tego bardzo długiego, podwójnego weekendu z około 60 osób. Mamy dwa samochody w głównym wyścigu, ale startujemy również w wyścigach towarzyszących pod nazwą Road to Le Mans.

W pierwszych trzech edycjach wystawialiście jeden samochód, od zeszłego roku dwa i dodatkowo jeszcze startujecie w Road to Le Mans. Jakie są różnice w logistyce i pracy zespołu w zależności od liczby wystawianych samochodów? 

– Musimy oczywiście zabrać odpowiednio więcej sprzętu i ludzi. Każdy musi przyjechać do Le Mans, każdy musi mieć gdzie spać i jeść, musi mieć czym poruszać się na miejscu. Dlatego z największym wyzwaniem mierzą się ludzie odpowiadający za organizację wyjazdu – a więc za hotele, transport, wyżywienie, zgłoszenia, wejściówki na tor i tak dalej.

Ile osób i z ilu krajów pracuje w siedzibie zespołu na co dzień? 

– Ponad 20 osób z ponad 10 krajów przygotowuje nasze samochody na co dzień w siedzibie w Małopolu pod Warszawą. To zgrany zespół najwyższej klasy profesjonalistów. Zawsze stawiamy na najlepszych w branży i temu zawdzięczamy nasze sukcesy.

Czego wam życzyć na ten najdłuższy wyścig w sezonie?

– Wytrwałości, wytrzymałości ludzi i sprzętu, dobrego tempa i oczywiście jak zawsze odrobiny szczęścia, bo ono jest konieczne w każdym sporcie. Trzymajcie za nas mocno kciuki!