Verstappen: Nie możemy na siłę zatrzymywać ludzi

Fot. Red Bull Content Pool

Max Verstappen, trzykrotny mistrz świata Formuły 1, odniósł się do odejść kluczowych członków zespołu Red Bulla, podkreślając, że zespół nie mógł powstrzymać tych zmian w obliczu agresywnych działań konkurencji.

Fala odejść z Red Bulla

W ostatnich miesiącach Red Bull Racing stracił kilku kluczowych pracowników. Najgłośniejszym przypadkiem było odejście legendarnego projektanta Adriana Neweya, który od przyszłego roku będzie pracować dla zespołu Aston Martin. Do tego dochodzi transfer dyrektora sportowego Jonathana Wheatleya do Saubera/Audi oraz szefa strategii Willa Courtenaya do McLarena.

Straty te wpisują się w trudny rok dla Red Bulla. Napięcia wewnątrz zespołu pojawiły się już przed startem sezonu, a na jaw wyszły informacje o wewnętrznym dochodzeniu wobec szefa zespołu, Christiana Hornera, które ostatecznie zakończyło się oczyszczeniem go z zarzutów.

Już wcześniej Red Bull utracił projektanta Roba Marshalla, który odegrał kluczową rolę w sukcesach McLarena w 2024 roku. Wiosną Max Verstappen ostrzegał, że utrata „filarów” zespołu może osłabić jego pozycję. „Jestem częścią tej drogi. Podpisałem kontrakt do 2028 roku, więc ważne jest, aby pewne filary pozostały na swoim miejscu” – mówił w marcu podczas Grand Prix Arabii Saudyjskiej.

„Nie można zatrzymać ludzi na siłę”

W rozmowie z Motorsport.com w Singapurze Verstappen przyznał, że zespołowi nie udało się zatrzymać wszystkich kluczowych osób. „Zawsze mówiłem, że wolałbym, żeby wszyscy zostali, ale w końcu nie można nikogo zatrzymać na siłę” – powiedział. „Jeśli ktoś nie chce już tu być, jest rozczarowany lub nie dostaje tego, czego oczekuje, to może lepiej, żeby poszukał nowego wyzwania gdzie indziej. Nawet jeśli dla zespołu lepiej byłoby, żeby wszystko zostało po staremu.”

Holender podkreślił, że sukces zespołu zawsze przyciąga uwagę rywali, którzy próbują „rozbierać go na części”. „To zdarza się w każdym sporcie. Gdy zespół jest sukcesywny, inni zaczynają po niego sięgać. Czasami to kwestia wielkich ofert finansowych, które trudno odrzucić.”

Nowa struktura zarządzania w Red Bull Racing

Aby zapełnić luki po odchodzących pracownikach, Red Bull zdecydował się na awanse wewnętrzne. Jedną z kluczowych osób w nowej strukturze zarządzania jest wieloletni inżynier wyścigowy Verstappena, GianPiero Lambiase, który otrzymał szersze obowiązki.

Mimo strat Verstappen wyraził wiarę w obecne kierownictwo techniczne zespołu, w tym w dyrektora technicznego Pierre’a Wache. „Pierre i ja rozmawiamy bardzo dużo” – wyjaśnił. „Kiedy jestem w fabryce, zawsze mam z nim spotkania. Jest bardzo zmotywowany, a ja cieszę się, że mogę być zaangażowany w procesy zespołu. W tej chwili wyniki nie są takie, jakich byśmy chcieli, ale wierzę, że wiemy, co robimy i mamy ludzi, którzy potrafią to naprawić.”

Nowe wyzwania na horyzoncie

Red Bull wciąż zmaga się z konsekwencjami błędów konstrukcyjnych w 2024 roku, które wpłynęły na spadek formy samochodu RB20. Verstappen przyznał, że kluczowym krokiem jest „naciśnięcie przycisku resetu” i obrać nowy kierunek rozwoju.

„Na końcu dnia sukces nie zależy od dwóch czy trzech osób, ale od całego kolektywu. Każdy musi wykonywać swoją rolę jak najlepiej, to jest najważniejsze” – podkreślił Verstappen.

Wnioski

Odejście kluczowych pracowników to zawsze trudny moment dla każdego zespołu. Dla Red Bulla oznacza to wejście w nową erę z nowym kierownictwem technicznym i koniecznością odbudowy niektórych struktur. Jednak Verstappen pozostaje optymistą, wierząc, że zespół ma potencjał, aby odbudować swoją dominującą pozycję w Formule 1. Jak zakończy się ten proces, pokaże przyszłość, a pierwszym testem będzie sezon 2025.