Zima w Małopolu

Okres zimowy, który właśnie dobiegł końca to dobra okazja, aby porozmawiać o tym, co działo się w siedzibie zespołu Inter Europol Competition w Małopolu pod Warszawą w tej – wydawałoby się – nieco bardziej spokojnej porze roku. Najlepszym rozmówcą będzie bez wątpienia Alek Jeżewski, koordynator zespołu.

Czy rzeczywiście w miesiącach zimowych, poza sezonem jest w bazie zespołu w Małopolu nieco spokojniej?

– I tak i nie – odpowiada Alek. – Sezon trwa dla nas cały rok i widać to każdego dnia w siedzibie zespołu. Startujemy przecież w seriach zimowych np. Winter Series czy w poprzednich sezonach w Asian Le Mans Series, a w tym roku doszedł wyścig 24h Daytona. Są jednak oczywiście różnice w porównaniu z innymi porami roku. W pełni sezonu większość czasu zajmują nam przygotowania do kolejnych wyścigów. W zimie w pewnym stopniu także, ale przede wszystkim jesteśmy zajęci pełną odbudową wszystkich samochodów i ich przygotowaniem do kolejnego sezonu.

Czy możesz opowiedzieć bardziej szczegółowo, czym się zajmujecie?

Rozbieramy wszystkie prototypy, weryfikujemy stan części i zespołów, prześwietlamy te części, które tego wymagają, aby samochody były w 100% sprawne i niemal jak nowe przed kolejnym sezonem. Dokonujemy przebudowujemy poszczególnych zespołów zgodnie z procedurami i zaleceniami ich producentów. Trzeba pamiętać, że gdy zaczynamy rozbierać każdy samochód, nigdy nie wiemy co zastaniemy w środku. To zawsze takie trochę jajko – niespodzianka. Ale to nie wszystko. Okres zimowy to także czas na inne prace typu konserwacyjnego, jak np. czyszczenie i naprawa ścianek do zabudowy garażu i innych elementów wyposażenia.

Ile osób pracuje w tym czasie w bazie?

Zazwyczaj między 25 i 30 osób, ale dodatkowo pojawiają się niekiedy pracownicy zewnętrzni, na przykład do oklejania samochodów czy ścianek. Pracami kieruje zwykle osobiście Kuba Śmiechowski, który dużo czasu spędza także w profesjonalnym symulatorze w ramach przygotowań do sezonu.

A czy presja czasu jest może zimą nieco mniejsza?

– Nie do końca. W okresie zimowym także pracujemy pod presją czasu, chociaż jest to presja nieco innego rodzaju, bo wszystko musi być zrobione zgodnie z harmonogramem, ale prace, które wykonujemy mają często, jak wspomniałem inny charakter.

Na ile decyzja o startach w USA wpłynęła na organizację pracy w bazie zespołu?

– Od strony czysto technicznej czy logistycznej – tylko w niewielkim stopniu, bo w Stanach ścigamy się prototypem należącym do naszego amerykańskiego partnera. Po naszej stronie jest przede wszystkim zarządzanie zespołem, dobór kierowców oraz koordynacja pracy inżynierów.

Ile macie prototypów pod opieką?

– Razem mamy osiem prototypów, w tym siedem swoich – łącznie trzy prototypy klasy LMP2 oraz cztery LMP3, a także jeden, który jest u nas „gościnnie”, należący do naszego klienta, ale obsługiwany przez nas. Mamy zatem sporo „podopiecznych”, a na brak zajęć nie narzekamy!