Zorganizowali sobie Drift Masters na drodze publicznej

Tydzień temu Warszawa stała się europejską stolicą driftu, za sprawą finałów Drift Masters na Stadionie Narodowym. Niektórzy postanowili przypomnieć sobie tę atmosferę w kolejny weekend, organizując nielegalną i nieudolną imitację na drodze publicznej.

Trasa szybkiego ruchu S17 została zablokowana przez członków grupy Warsaw Night Racing w celu kręcenia bączków. Filmy z tego szybko trafiły do sieci, gdzie wywołały burzliwą dyskusję.

Jednym z najbardziej oburzonych był Jan Mencwel, warszawski radny i aktywista ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. W swoich mediach społecznościowych nie szczędził słów krytyki.

Pytanie o brak reakcji ze strony policji zadał nie tylko Mencwel, ale także inni aktywiści. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze ironicznie wskazało, że w przypadku innych protestów, takich jak blokady ulic organizowane przez ruchy klimatyczne, policja działa szybko i zdecydowanie. W przypadku nielegalnych popisów na ulicach, reakcja służb jest jednak o wiele wolniejsza, a w tym przypadku jej praktycznie zabrakło.

Radny Mencwel wezwał również prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, do podjęcia konkretnych działań. Przypomniał, że stowarzyszenie od dawna apeluje o zaostrzenie przepisów i wprowadzenie skutecznych środków przeciwdziałania nocnym pseudowyścigom w stolicy, lecz ich prośby pozostają bez odpowiedzi.

Sprawa została zgłoszona także do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jak się jednak okazało, w tamtym miejscu nie ma monitoringu. Dyrekcja poinformowała, że patrol drogowy, który przybył na miejsce po godzinie 23:00, nie stwierdził żadnych utrudnień, a żadne zgłoszenia w tej sprawie nie wpłynęły od mieszkańców ani kierowców.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.