10 najbardziej ekstremalnych (i najdziwniejszych) konstrukcji w historii F1

Jak Wam się podobają nowe bolidy Formuły 1? Sądzicie, że są brzydkie? Nie martwcie się: my także! Przód w większości konstrukcji, a już w Toro Rosso zwłaszcza przypomina nam pewien atrybut męskości, który zaś znakomicie by się wkomponował w “widły” Lotusa… Nic tylko czekać, aż się rozmnożą…

Jeśli jednak sądzicie, że już gorzej być nie może, to jesteście w wielkim błędzie. Owszem może i to o wiele:

http://youtu.be/whYpkJFoXc0

Tak tak, to nie sen i nie fatamorgana, konstruktorzy królewskiej kategorii wyścigów NAPRAWDĘ mieli takie pomysły i co ciekawe… niektóre nawet spełniały swe zadanie, choć pisząc szczerze jesteśmy niemal pewni, że po tegorocznym sezonie z powodzeniem będzie można ów film rozszerzyć o parę “świeżych opcji”.

10. Na miejscu 10 widnieje Arrows A22, który jednak nie odniósł zbyt dużego sukcesu, zdobywając przez 17 GP aż 1pkt.

9. Na miejscu 9 ujrzeć możecie słynny bolid Williamsa z roku 2004 o oznaczeniu FW26. Słynne “kły morsa” dziś wróciły do łask za sprawą Lotusa. Co ciekawe na pomysł ów przy konstruowaniu bolidu Williamsa wpadła… kobieta. Bolid ów w sezonie 2004 zdobył 88 pkt., wygrał 1 Grand Prix podczas październikowego GP Brazylii oraz zdobył 1 Pole Position podczas czerwcowego GP Kanady. W porównaniu do ostatnich konstrukcji stajni z Grove może wydać się to sukcesem, aczkolwiek w tamtych latach konstrukcja ta uznana została za klęskę tej utytułowanej stajni. Poprzednik zdobył 144pkt, zwyciężając po drodze w 4 wyścigach…

8. Kolejnym samochodem na owej liście jest Tyrrell 025, który zszokował fanów F1 w roku 1997, aczkolwiek nie odniósł żadnego większego sukcesu, zdobywając podczas 17 GP całe 2pkt.

7. Następnym ciekawym modelem jest bolid stajni Eifelland. Type 21 zaliczył 8 GP i nie zdobył żadnego punktu. Totalna klęska konstrukcji…

6. Na miejscu 6 sklasyfikowano Ligiera JS5, a więc bolid, który dziwnym zbiegiem okoliczności kojarzy nam się ze… smerfem. Tak, naszym zdaniem to jeżdżący Smerf. Pytanie, kto w takim razie był Gargamelem? Dle do rzeczy. Konstrukcją tą poruszał się J.Laffite, a podczas 15 Grand Prix udało mu się za jej pomocą uzbierać 15 pkt., zdobyć 3 podia oraz 1 Pole Position. Całkiem nieźle, jak na jazdę Smerfem i stajnię, które debiutowała w F1.

5. w Połowie listy znalazł się McLaren MP4/10, który jednak okazał się totalną klapą. Charakterystyczne tylne skrzydełko nie zdało swego egzaminu. Podczas 4 GP bolid ów zdobył tylko 6 pkt, a już podczas GP San Marino ’95 pokazano model MP4/10B, który podczas kolejnych 13GP zdobył 24 pkt.

4. Brabham BT46, a więc chyba najbardziej dyskusyjny bolid na liście. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na tył modelu BT46B, który widnieje na filmie, a został pokazany podczas GP Szwecji. Miała to być odpowiedź na wykorzystującego efekt przypowierzchniowy Lotusa 78. Jak mówi Wikipedia Lotus odkrył, że “poprzez odpowiednie wyprofilowanie podwozia można przyspieszyć przechodzenie powietrza pod samochodem, co z kolei zmniejszy ciśnienie powietrza pod podwoziem w stosunku do ciśnienia powietrza nad nim, a w efekcie zwiększy przyczepność opon.” To rozwiązanie, nazwane tunelem Venturiego zdało egzamin. Brabham, wobec szerokiego silnika Alfy Romeo musiał znaleźć inny sposób na dociśnięcie samochodu do podłoża, a tym sposobem okazało się być zamontowanie z tyłu wielkiego wentylatora, który oficjalnie chłodził mocno przegrzewający się silnik, a w praktyce odsysał duże ilości powietrza spod podwozia, tworząc dodatkowy docisk. Sam pomysł był dobry, ale zawodny, a w końcu zabroniony. Model BT46B wystartował w tylko jednym Grand Prix (Szwecji), w którym za jego pomocą zwyciężył słynny Niki Lauda.

3. Ensign N179, Cóż o nim można rzec? Totalny niewypał. Zakwalifikował się tylko do 4 GP. Umieszczenie z przodu chłodnicy wody i oleju sprawiło, że paradoksalnie bolid się przegrzewał i źle prowadził.

2.Pod koniec listy znalazł się Tyrrell 012, który mimo ekstremalnej budowy nie odniósł żadnego znaczącego sukcesu. Podczas 25GP na których się pojawił zdobył zaledwie 5 pkt, a i to dobrze, że się udało…

1.Na pierwszym miejscu nie mógł się znaleźć nikt inny. To musiał być sześciokołowy Tyrrell P34, który zadebiutował w majowym Grand Prix Szwecji słynnego (acz tragicznego) sezonu 1976, o którym to nakręcono znakomity film pt. Rush, opowiadający w fascynujący sposób o rywalizacji Niki Laudy i Jamesa Hunta. Kto nie widział, a czuje się fanem sportów motorowych (a sądzimy, że każdy kto dobrnął do tego miejsca może się za takowego uważać) po prostu musi ową produkcję zobaczyć. Ale do rzeczy, bo to o Tyrrell’rze ma traktować ten fragment! Kiedy zadebiutował – już wiecie. Zapewne ciekawi jesteście co potrafił? Trzeba przyznać, że była to całkiem przyzwoita konstrukcja, a potwierdzeniem owych słów niech będzie zwycięstwo Jody’ego Schecktera w czerwcowym Grand Prix Szwecji. Łącznie w 30 GP 6 kołowy Tyrrell zdobył aż 100 pkt (aż, bo jak na tamte czasy, w których punktowanie wyglądało nieco inaczej, niż dzisiaj to naprawdę przyzwoity wynik).

Tekst: Krzysztof Kłoszewski

 

 

Dodaj komentarz