Nastolatek wygrał i zgarnął tytuł

W toruńskim Moto Parku odbyła się ostatnia runda Pucharu Polski Rallycross Cup 2015. Choć frekwencja na starcie była nieco gorsza niż dwa tygodnie wcześniej, dużych emocji i walki koło w koło ponownie nie brakowało.

Z Torunia tuż po niedzielnych zawodach szczególnie zadowolony wyjeżdżał niespełna siedemnastoletni Alan Wiśniewski. Reprezentant Automobilklubu Rzemieślnik nie miał sobie równych w tegorocznym sezonie prestiżowej kategorii Super Nationals. Podczas toruńskich zawodów przypieczętował wywalczenie Pucharu Polski.

Nastolatek startujący Citroenem Saxo znakomicie prezentował się już od samego początku zawodów. W pierwszym biegu kwalifikacyjnym był drugi. Podobnie w kolejnym wyścigu. Trzeci bieg kwalifikacyjny wygrał. W czwartym ponownie minął linię mety na drugiej pozycji. W półfinale i finale w efektownym stylu triumfował, dokładając kolejne punkty do klasyfikacji generalnej całego sezonu. Alan Wiśniewski tym samym triumfował nie tylko w szóstej rundzie cyklu, ale jednocześnie z bardzo dużą przewagą punktową nad rywalami sięgnął po upragniony Puchar Polski. W „generalce” sezonu 2015 podium dopełnili Marcin Perzyna i Paweł Hankiewicz.

Przed ostatnią rundą tegorocznego cyklu najwięcej niewiadomych było w markowej kategorii Seicento Cup. Sprawa mistrzowskiego tytułu tuż przed zawodami była jeszcze w pełni otwarta, a aspiracje do podium zgłaszało aż czterech kierowców. Do rywalizacji formalnie nie przystąpił liderujący w klasyfikacji generalnej Rafał Berdys z Automobilklubu Wielkopolski. Tym samym na początku zawodów stało się jasne, że o mistrzostwie najprawdopodobniej zadecyduje bezpośrednia rywalizacja pomiędzy dwoma młodymi reprezentantami Automobilklubu Rzemieślnik – Marcinem Lisickim i Łukaszem Grzybowskim. Teoretyczne szanse na tytuł zachowywał Marcel Grudziński z Automobilklubu Orskiego. Pomimo straty punktowej do Berdysa, Lisickiego i Grzybowskiego były utytułowany kartingowiec bynajmniej nie miał zamiaru odpuszczać i walczył do końca. Triumfował w pierwszym z biegów kwalifikacyjnych. W kolejnych trzech za każdym razem mijał linię mety jako drugi tuż za tylnym zderzakiem Piotra Budzyńskiego z Automobilklubu Lubelskiego. W finale kolejność pierwszej dwójki była identyczna. Trzeci był Lisicki, który tym samym zapewnił sobie triumf w końcowej klasyfikacji Pucharu Polski. Wicemistrzostwo przypadło Grzybowskiemu. Trzecia lokata w tym zestawieniu dla Berdysa, pomimo bardzo ambitnej postawy i pogoni Grudzińskiego. Różnica pomiędzy tymi zawodnikami w końcowym rozrachunku była najmniejsza z możliwych. Wyniosła raptem jeden punkt!

Emocji tym razem nie było w kategorii Supercars, w której startują najmocniejsze, kilkusetkonne auta, gdyż do rywalizacji zgłosił się… tylko jeden zawodnik. Już w trakcie poprzedniej rundy, która dwa tygodnie temu także odbywała się na toruńskim torze, zapadło wiele kluczowych rozstrzygnięć. Mistrzostwo po raz kolejny wywalczył Łukasz Zoll. Piotr Kempa, który jako jedyny zadeklarował chęć udziału w finałowej odsłonie cyklu, w zasadzie bez walki sięgnął po komplet punktów za zwycięstwo w ostatniej rundzie, dzięki czemu w „generalce” sezonu 2015 wywindował się na drugie miejsce. Trzecie miejsce w Pucharze Polski zajął ostatecznie olsztynianin Mateusz Ludwiczak. Na czwartej pozycji w całym tegorocznym cyklu uplasował się Robert Czarnecki, który przed tymi zawodami zachowywał nawet teoretyczne szanse na wicemistrzostwo. Co ciekawe, warszawianin był w Toruniu i nawet brał udział w rywalizacji, jednak tym razem wystartował w kategorii… Super Nationals.

- To była w pełni przemyślana decyzja – podkreśla Robert Czarnecki. – Już za tydzień zadebiutuję w mistrzostwach świata i nie chciałem ryzykować jakichkolwiek uszkodzeń auta, którym zamierzam tam się ścigać. Po poprzedniej rundzie w Toruniu Mitsubishi Lancer Evo IX, który aktualnie jest moim podstawowym samochodem do rywalizacji, został dokładnie przejrzany i przygotowany do najważniejszego startu tegorocznego sezonu. Maszyna od kilkunastu dni już czeka na wyjazd do Włoch. Ostatniej rundy tegorocznego cyklu nie chciałem jednak całkowicie odpuszczać, stąd w Toruniu wystartowałem Citroenem Saxo. To auto, do którego mam ogromny sentyment, gdyż sięgałem w nim po swoje pierwsze sukcesy w rallycrossie.

W „cytrynie” Czarneckiego tym razem pojawiły się pewne drobne problemy techniczne. Sam kierowca tego dnia również czuł się nie najlepiej. W związku z tym nie wziął udziału w finałowych wyścigach. Zdobycz punktowa z kwalifikacji dała mu ostatecznie drugie miejsce w klasie K2 i dziewiąte w całej kategorii Super Nationals.

- Czułem się źle, więc postanowiłem jak najszybciej wracać do domu i kurować się – podkreśla warszawianin. – Do środy muszę być w pełni zdrowy. Start na torze Franciacorta International Circuit to dla mnie, jak już wspominałem, w tym momencie absolutny priorytet. Start ten traktujemy jako poniekąd testowy, który sporo powinien nam wyjaśnić, pokazać, gdzie obecnie jesteśmy. Tam będzie konkurencja z absolutnie najwyższej półki, która pokaże mi, czy w kontekście przyszłego sezonu powinienem myśleć o mistrzostwach świata, Europy, czy może jeszcze jakimś innym cyklu. Tegoroczny sezon był dla mnie okresem nauki i testów. Nie nastawiał się na walkę o jakieś konkretne miejsca. Auto było w całkowicie nowej specyfikacji. Wiele rzeczy musieliśmy przetestować. Stąd raz było lepiej, raz – gorzej. W końcu przyszedł czas tej najważniejszej próby, do której jesteśmy w pełni przygotowani.

Sezon rallycrossowych mistrzostw świata kończy się dopiero w ostatni weekend listopada. Puchar Polski Rallycross Cup 2015 dobiegł końca. Kolejny sezon ruszy na wiosnę. W kalendarzu, jak co roku, z pewnością znajdą się też rundy w Toruniu.

Szóstej rundzie Rallycross Cup 2015 towarzyszyła ostatnia runda tegorocznego cyklu Oponeo Folkrace Cup.

IMGP1908

Tekst: Tomasz Niejadlik

Fot.: Paweł Dziarski