Trudny pierwszy tydzień dla Polaków – Dakar Classic 2024

9

Walczące w Dakar Classic cztery polskie załogi na pewno długo będą wspominać swój debiut w tej imprezie. W pierwszym tygodniu doświadczyły prawdziwego ducha najtrudniejszego terenowego maratonu, przeżywając wiele niezapomnianych chwil, ale także zaskakujących dramatów, które spotkały ich na trasie.

W rywalizacji Dakar Classic zawodnicy mieli do pokonania 8 dni walki, 6 etapów, w tym jeden maratoński i jeden 48H Chrono, oddający atmosferę dawnych edycji Dakaru, co łącznie stanowiło ponad 4000 przejechanych kilometrów. Słynny terenowy maraton po raz kolejny zasłużył sobie na miano najtrudniejszego rajdu na świecie, a organizatorzy w tym roku postawili wysoko poprzeczkę dla klasycznych terenowych rajdówek i ich załóg.

Jak zatem Michał Horodeński z Arkadiuszem Sałacińskim, Łukasz i Michał Zoll, Tomasz Staniszewski i Stanisław Postawka oraz Dominik Ben i Katarzyna Molicka radzą sobie na półmetku rywalizacji?

Dobry początek
Dakar Classic rozpoczął się w 5 stycznia od prologu w pobliżu Al-Ula w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej. Nastroje panujące wśród polskich załóg były dobre, co potwierdziły jego wyniki.

Trasę 25-kilometrowego prologu poprowadzono w miejscu, gdzie wcześniej rozgrywano odcinek testowy, więc zawodnicy dobrze znali specyfikę tego terenu. Najlepszy wynik osiągnęła załoga Horodeński i Sałaciński z zespołu TOYOTA TEAM CLASSIC, zajmując 13. miejsce. Duety z zespołu DEXT P-RALLY TEAM Staniszewski i Postawa ukończyli prolog na 40. pozycji, a bracia Zoll na 46. miejscu. Załoga zespołu COCO LOCO Ben i Molicka zakończyła rywalizację tego dnia 73. miejscem.

Prolog nie był wliczany do klasyfikacji rajdu i miał za zadanie tylko ustalić kolejność startu do 1. etapu, który rozpoczynał “prawdziwy” Rajd Dakar. Trasa z Al-Ula do Al Henakiyah składała się z 330 kilometrów odcinka dojazdowego oraz 278 kilometrów odcinka specjalnego, na którym znajdowały się cztery próby na regularność. Tym razem najlepszy okazał się duet Staniszewski i Postawka na 25. miejscu, przed załogą Horodeński i Sałaciński na 27. miejscu, Zoll i Zoll na 36. miejscu oraz Ben i Molicka na 68. miejscu.

Nawigacja, wydmy i pierwsze problemy
Organizatorzy Dakar Classic stopniowo zwiększali skalę trudności i trasa 2. etapu z Al Henakiyah do Al-Duwadim, była nie tylko dłuższa, ale i bardziej skomplikowana z czterema próbami na regularność, oraz pierwszą próbą nawigacyjną i pierwszymi przejazdami przez wydmy “Dune Test”. Nawigacja była obowiązkowa dla wszystkich załóg, ale z przejazdu przez wydmy zwolnione były załogi tylnonapędowych Porsche 924 Turbo zespołu DEXT P-RALLY TEAM, startujące w wolniejszej grupie H2.

Świetnie podczas tego etapu spisali się Horodeński z Sałacińskim, którzy w swojej mocnej czteronapędowej Toyocie Land Cruiser HDJ80 pokonali etap na 24. miejscu. Bracia Zoll ukończyli 2. etap na dobrym 33. miejscu, ale pierwsze problemy spotkały ich kolegów z zespołu Staniszewskiego i Postawkę. W wyniku awarii elektryki w ich aucie musieli pokonywać próbę nawigacyjną już po zmroku, przez co dostali karę za spóźnienie i spadli na 36. miejsce. Pierwsze problemy ze swoim Suzuki Vitara mieli również Ben i Molicka, przez co złapali sporą karę punktową i nie ukończyli etapu.

Pierwszy etap maratoński
W poniedziałek rano zawodnicy wyruszyli z Al-Duwadim na ponad 500-kilometrową trasę 3. etapu – pierwszego etapu maratońskiego podczas Dakar Classic 2024. Oznaczało to, że tego dnia mieli do dyspozycji tylko, krótki dwugodzinny serwis, po którym musieli się udać do obozowiska, w którym spędzili noc sami w namiotach, bez całego zaplecza serwisowego. To okazało się kluczowe w związku z problemami, które tego dnia spotkały część polskich załóg.

Trasa 3. etapu zauroczyła zawodników kolejnymi przepięknymi krajobrazami Arabii Saudyjskiej i odcinkami prowadzonymi przez szybkie, ale kamieniste hamady, wadi oraz kręte szutrowe drogi. Odcinek specjalny składał się z trzech bardzo szybkich prób na regularność, przedzielonych próba nawigacyjną. Co ciekawe w tym fragmencie trasa Dakar Classic pokrywała się z trasą Dakar Future Mission 1000, w którym udział biorą pojazdy zasilane alternatywnymi źródłami energii, jak np. wodór.

Polscy zawodnicy dobrze rozpoczęli ten etap, jednak w jego połowie problemy dosięgły dwie załogi Porsche 924 Turbo. Staniszewski z Postawką zmagali się z wyciekiem oleju spowodowanym przez uszkodzoną poduszkę pod silnikiem, ale ukończyli etap na 35. miejscu. Dużo mniej szczęścia mieli Łukasz i Michał Zoll, których auto odmówiło dalszej jazdy z powodu awarii elektroniki i załoga została odholowana na biwak przez pojazd organizatora, nie kończąc tego etapu. Bracia Zoll rozpoczęli naprawę auta, by powrócić do walki podczas kolejnych etapów. Z kapryśnym samochodem dalej zmagali się także Ben i Molicka, którzy nie wystartowali do etapu.

Bez problemów z Toyotą Land Cruiser HDJ80 radzili sobie Michał Horodeński i Arkadiusz Sałaciński, którzy zajęli 28. miejsce na etapie, co pozwoliło im awansować o jedną pozycję na 23. miejsce w klasyfikacji generalnej.

W stronę Empty Quarter
Po samotnej nocy spędzonej na pustynnym biwaku zawodnicy wyruszyli we wtorek z Al-Duwadim do Al-Hofuf w pobliżu słynnej pustyni Empty Quarter. Prawie 600-kilometrowy etap zawierał odcinek z trzema szybkimi próbami regularności poprowadzonymi przez wadi, zakończony Dune Test poprowadzonym przez przepiękne wydmy, zapowiadające to, co będzie czekało załogi w Empty Quarter.

Horodeński z Sałacińskim zaliczyli kolejny dobry etap, zajmując 19. miejsce i awansując w klasyfikacji generalnej na 21. pozycję i 2. miejsce w grupie H3. Bardzo dobry wynik na 3. etapie osiągnęli Staniszewski z Postawką, zdobywając świetne 14. miejsce. Zoll / Zoll i Ben / Molicka naprawiali swoje auta i nie wystartowali do tego etapu.

Najdłuższy, jak dotychczas środowy prawie 700-kilometrowy etap z Al-Hofuf do Shubaytah w Empty Quarter, dla odmiany zawierał tylko jedną próbę na regularność i dwie bardzo długie próby nawigacyjne (117 km i 122 km).

Załoga TOYOTA TEAM CLASSIC w swojej niezawodnej Toyocie Land Cruiser HDJ80 pewnie dojechała do mety wymagającego etapu na 30. miejscu, utrzymując drugą lokatę w grupie H3. Szczęście po raz kolejny opuściło dwie załogi z DEXT P-RALLY TEAM. Bracia Zoll musieli zatrzymać swoje Porsche na trasie odcinka z powodu braku paliwa. Dzięki uprzejmości innej załogi, która odholowała ich do punktu tankowania, udało im się ukończyć resztę etapu i ostatecznie zająć 46. pozycję. Do mety etapu nie dotarli o własnych siłach Staniszewski z Postawką, którzy na jednym ze skoków przez wydmy uszkodzili tylne zawieszenie w ich Porsche, i resztę trasy do biwaku musieli pokonać holowani przez jedną z ciężarówek.

Wyjątkowy etap 48H Chrono
W czwartek i piątek organizatorzy postanowili jeszcze bardziej utrudnić rywalizację, rozgrywając podwójny etap maratoński “Classic 48H Chrono”. Przez dwa dni uczestnicy Dakar Classic nie mogli korzystać z pomocy zespołów serwisowych. Wszelkie naprawy i czynności serwisowe podczas tego etapu wykonywali sami lub przy pomocy innych zawodników, korzystając tylko z części, które zabrali ze sobą lub dostali od innych załóg startujących w rajdzie. Dodatkowo nocleg możliwy był tylko w namiotach na terenie specjalnego obozowiska, a zawodnikom wydano specjalne racje żywnościowe, które musieli sami sobie podgrzać. 48H Chrono był powrotem do korzeni rajdu i ukłonem w stronę tych wszystkich śmiałków, którzy przez lata samotnie zmagali się z pustynią.

Staniszewski z Postawką, bracia Zoll oraz Ben i Molicka nie wystartowali do etapu, poświęcając dwa dni na naprawę aut i powrót na trasę w niedzielę od 7. etapu.

Trasa poprowadzona przez obszar pustyni Empty Quarter, największego na świecie obszaru pustyni piaszczystej, okazała się wyjątkowym wyzwaniem dla wszystkich załóg. Odcinek specjalny o długości aż 585 kilometrów składał się z trzech prób nawigacyjnych i czterech na regularność. W bardzo miękkim piaszczystym podłożu zakopywały się zarówno jedno, jak i czteronapędowe auta, a wielu zawodników walczyło o to, by zmieścić się czasie maksymalnym.

Jedyną polską załogą, która wystartowała do 48H Chrono, był duet Michał Horodeński i Arkadiusz Sałaciński. Ich Land Cruiser HDJ80 sprawował się bez zarzutu, a załodze udało się utrzymać dobrą formę i koncentrację, zajmując 17. miejsce na etapie.

Po sześciu rozegranych etapach najwyżej sklasyfikowaną polską załogą na półmetku Dakar Classic 2024 są Horodeński i Sałaciński, zajmując 19. pozycję w klasyfikacji generalnej i 2. miejsce w grupie H3.

Staniszewski z Postawką znajdują się na 40. miejscu w klasyfikacji generalnej i 16. w grupie H2, bracia Zoll na 60. miejscu w klasyfikacji generalnej i 22. w grupie H2, a Ben i Molicka na 72. miejscu w klasyfikacji generalnej i 24. w grupie H2.

Zawodnicy mają teraz zasłużony jeden dzień przerwy w stolicy Arabii Saudyjskiej Rijadzie na odpoczynek, regenerację i solidny serwis aut. Sześć kolejnych etapów poprowadzi rajd od niedzieli do przyszłego piątku z powrotem w kierunku północnej części kraju. Meta rajdu zaplanowana jest na 19 stycznia w nadmorskim mieście Yanbu.