Sainz na czele deszczowego treningu przed GP Belgii

241
Fot. Scuderia Ferrari

Carlos Sainz uzyskał najlepszy czas podczas jedynego treningu przed Grand Prix Belgii. Za Hiszpanem uplasowali Oscar Piastrii i Lando Norris. Cały piątkowy trening stał pod znakiem obfitych opadów deszczu.

Pogoda na Spa-Francorchamps nie rozpieszczała kierowców. Od czwartku na torze w Ardenach z niewielkimi przerwami pada deszcze, co znacząco utrudnia prace w weekend GP Belgii ze Sprintem F1. Tylko jedna sesja treningowa poświęcona na to, aby przygotować samochód do podwójnych kwalifikacji, krótkiego wyścigu i niedzielnego Grand Prix, to w oczach kierowców zdecydowanie za mało. Biorąc pod uwagę fakt, iż belgijski obiekt jest bardzo wymagający i niebezpieczny, to pojawiały się nawet głosy, aby wyniki sesji treningowej potraktować, jako kwalifikacyjne, gdyż opady miały się jeszcze bardziej nasilić. Ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu.

Po zapaleniu zielonego światła na torze pojawił się Alex Albon na oponach przejściowych i duet Mercedesa na pełnych deszczowych. Żaden kierowca nie ryzykował jednak na bardzo śliskim torze i w zasadzie każde przejechanie okrążenie było walką o utrzymanie się na asfalcie. Swoje momenty miał Lewis Hamilton, George Russell, czy Albon. Jedynie sześciu kierowców przejechało okrążenia, które były mierzone, a na czele znajdował się Taj, który ponad 7 kilometrów toru pokonał w czasie 2:08.394. Za nim ze stratą blisko 1,7 sekundy plasował się Yuki Tsunoda, a trzeci był Hamilton z wynikiem 2:10.299.

Po zaledwie 10. minutach od rozpoczęcia treningu na torze zapanowała chwilowa cisza, którą przerwał Carlos Sainz i Lando Norris. Hiszpan i Brytyjczyk wykorzystali chwilową przerwę w opadach, a Sainz na swoim pomiarowym kółku zdołał pojechać na poziomie 2:09.081, co pozwoliło wskoczyć kierowcy Ferrari na drugie miejsce w tabeli. Wyjazd poza tor zaliczył Pierre Gasly, który na dojeździe do ostatnich szykany nie zdołał wyhamować, czym spowodował wywieszenie żółtej flagi. Na szczęście Francuza obyło się bez większych konsekwencji.

Z okna pogodowego zaczęła korzystać reszta stawki. Choć wciąż bardzo mokry tor nie pomagał w budowaniu tempa kierowców, to kierowcy stopniowo przyspieszali i budowali swoją pewność za kierownicą. Na pozycję lidera wskoczył Sainz, który zanotował czas 2:03.07, a za jego plecami był Oscar Piastri ze stratą blisko 0,6 sekundy i Norris z różnicą do najlepszego wyniku około 1,3 sekundy.

Problemy z opanowaniem bolidu na torze miał Zhou Guanyu, który uderzył w barierę w zakręcie Bruxelles, a chwilę później pasażerem w swoim samochodzie był Logan Sargeant. Zawodnik Williamsa na dohamowaniu do Les Combes wyleciał poza tor i również uderzył w barierę. Amerykanin poinformował swój zespół, że chyba wcześniej zostało coś uszkodzone w jego aucie i stąd nie był w stanie obronić się przed zderzeniem. Po tym incydencie na torze została wywieszona czerwona flaga.

Po kilku minutach od uprzątnięcia samochodu Williamsa z toru dyrekcja wyścigu wznowiła sesję, ale żaden kierowca nie chciał fatygować się wyjazdem na kolejne okrążenia. Ciszę przerwał duet Red Bulla i Fernando Alonso, ale kierowcy po zaledwie jednym okrążeniu zostali wezwani do boksów. Podczas ostatniej minuty na torze pojawił się jeszcze min. Charles Leclerc i Lewis Hamilton, aby sprawdzić warunki na oponach pośrednich i deszczowych i po dwóch okrążeniach wrócili do boksów.

Wyniki FP1 przed Grand Prix Belgii: