Hołowczyc: Nie boję się śmierci

153
Fot. Hołowczyc Racing

Krzysztof Hołowczyc powraca do rywalizacji w Rajdzie Dakar, po dziewięciu latach od ostatniego startu. Zdobywca podium z 2015 roku ma za sobą kilka poważnych wypadków, które nie zniechęciły go do rywalizacji.

„Można nie wrócić z takiego Dakaru. Ja mam tego świadomość. I staram się ciągle te rzeczy, które dotyczą bezpieczeństwa mojej rodziny, mieć jakoś poukładane biznesowo” – powiedział Hołowczyc w wywiadzie dla TVP Sport.

„Ja się w ogóle śmierci nie boję. To brzmi strasznie niebezpiecznie dla mojej rodziny. Wiem, że jeżeli przyjdzie taki moment, to trzeba odejść. Zwyczajnie. Bardziej się martwię o to, co zostawię – i czy będzie to bałagan za sobą. Jak mój tata odszedł, to to wszystko było idealnie poukładane. W mojej rodzinie jest tak, że dziadek dbał o swoje dzieci, ojciec dbał o swoje dzieci i ja mam dbać o swoje dzieci. Chciałbym, że moje dzieci dbały o to, co jest takim wielkim słowem rodzina. I pewnie, że popełniam wielkie błędy – również wychowawcze – i mam tego świadomość, ale na koniec mam to poczucie odpowiedzialności za moich bliskich. Za moją żonę, za moje dzieciaki. Chciałbym, żeby to wszystko było poukładane”.

61-latek przyznaje, że po zdobyciu miejsca na podium miał zrezygnować z dalszych startów w najtrudniejszym rajdzie terenowym świata, lecz nie mógł dłużej żyć bez związanej z tym adrenaliny.

„Powiedzmy sobie szczerze, że dwa razy złamałem kręgosłup w tych warunkach i wiem jak to boli. Wiem, jak jest poczucie, jak ciekawe co będzie, czy w ogóle będę się ruszał, czy będę wstawał. Jak cię zabierają helikopterem, wkładają. I wtedy się zastanawiasz nad wszystkim, nad całym swoim życiem. Czy to miało sens, czy to o to chodzi. Ale mimo woli wróciłem. Wróciłem i uważam, że nie umiem bez tego żyć. Nie umiem żyć bez takiego zbliżania się do tego miejsca, gdzie już jest ciemno. To jest pewna słabość, bo według mnie to jest słabość. Bo człowiek nie powinien wychodzić poza granice, które sobie jakoś tam wyznaczamy”.

Hołowczyc będzie fabrycznym kierowcą zespołu X-Raid i podszedł do przygotowań bardzo poważnie.

„I w moim przypadku ten powrót jest ewidentnie zaplanowany, precyzyjnie, punkt po punkcie. Przejechałem [w 2023 roku] 14 rajdów, z których 9 wygranych. I to jest takie kolejne podejście do Dakaru, bo na podium już byłem, ale z boku. Podium ma jedno miejsce dobre, po środku. I to jest to miejsce, do którego każdy sportowiec powinien dążyć. Ja jestem tak wychowany, taką mam konstrukcję. Jeżeli jedziesz coś robić, to jedziesz po to, żeby zwyciężyć. Jeżeli przygotowywałem się, jeżeli zrobiłem wszystko, starałem się zdobyć jak najlepszy samochód – z tym jest różnie, bo nigdy nie masz pewności, bo ten wyścig zbrojeń cały czas trwa – ale kiedy to wszystko dopiąłeś, no to stajesz na starcie z jedną myślą: przyjechałem tu walczyć o zwycięstwo”.

Zapytany o to, czy uważa swój wiek za jakąkolwiek przeszkodę w odniesieniu zwycięstwa, stanowczo zaprzeczył: „Któryś ze starszych panów wygra rajd”.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.